piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 10 "To niesamowite, tyle wygrać"

"Oliwia's POV"

Kurwa, moje nogi. Jestem pewna, że Jessika dostałaby szału. Ciekawe, dlaczego ona nie toleruje przeklinania.  To takie bez sensu, przyjaźnie się z nią od pierwszej gimnazjum i tego nie wiem...
Wracając, dlaczego założyłam te buty. Już czuję te wszystkie odciski na stopach. A miałam w planach pooglądać ciuchy we wszystkich sklepach. Jess wraz z Adą bardzo ochoczo praktyczne po nich biegały. Usiałam na jednej z ławek. Dzisiaj sobota, 6 września. W tym tygodniu nic ciekawego się nie działo, pomijając bojkę Ady z jakąś dziewczyną. Czekaj. Dzisiaj 6 września?! Cholera jasna, jutro są siedemnaste urodziny brunetki. Muszę przestać tyle przeklinać! 
- Ada! - krzyknęłam nagle, sama się nie tego nie spodziewałam, więc nie dziwię się, że ludzie popatrzyli na mnie jak na wariatkę. 
- Co chcesz?- wyszła ze sklepu, którego nazwy nawet wymówić nie umiem.
- Do kurwy nędzy, podejdź bliżej. - przecież nie będę krzyczeć ugh...
- No dobra. - usiadła obok mnie. - Gadaj, bo całego dnia nie mamy, a do tego fajna koszulkę widziałam i jak jej już tam nie będzie to marnie cię widzę. - czy ona mi grozi?
- Dobra nie spinaj się tak, więc jutro Jess ma uro pamiętałaś o tym?- powiedz nie, powiedz nie, nie chce być sama z taka pamięcią.
- Tak, pamiętam kiedy moja przyjaciółka ma urodziny. - przewróciła oczami. - Już nawet kupiłam jej prezent. - po prostu świetnie, czy tylko ja mam skłonność do zapomnienia urodzin własnej przyjaciółki?! 
- Ughh... Jak chcesz możesz ze mną dać ten pieprzony prezent. - OMG życie jest piękne ...
- Dziękuje! Kocham Cię - rzuciłam jej się na szyję.


"Adrianna's POV"

Szłam kilka kroków za dziewczynami, strasznie bolą mnie nogi i do tego od jakiegoś czasu jeszcze głowa. Kierowałam się właśnie do Calvin'a Klein'a, bo chciałam dokupić bluzkę do prezentu Jessiki. Ostatnio widziałam jak użala się nad sobą, ponieważ nie może kupić tej bluzki, bo jest za droga. Jednak moje dobre serduszko postanowiło jej kupić ten ciuch. Muszę zacząć rozglądać się nad ofertami pracy. Już miałam wchodzić do sklepu kiedy czyjaś, zapewnię brudna, łapa mi to uniemożliwiła.
- Co do kurwy? - powiedziałam pod nosem.
- Spokojnie słodka. - że co?! - Zaraz mi podziękujesz.
- Jaaaasne, chyba w snach. - próbowałam wyrwać rękę z jego uścisku.
- W snach powiadasz, och czyli chciałabyś, żebym był w twoich snach. - poruszył figlarnie brwiami.
- Możesz mi to wytłumaczyć?- grzecznie zapytałam, nie chciałam wyjść na jakąś wredną dziewczynę.
- Zaraz sama zrozumiesz.- uśmiechnął się.
Wiedziałam ze skądś kojarzę tego chłopaka... już wiem! Przecież to on siedzi obok mnie na matematyce. Jak mogłam go zapomnieć. Czujecie ten sarkazm?
- Harry jestem. - dzisiaj wyglądał o wiele lepiej niż kiedy go ostatnio widziałam.
- Ada. - kiwnęłam mu głową.
- I... Teraz wchodzisz. - popchnął mnie w stronę wejścia.
Po przekroczeniu progu obok mnie wystrzeliły jakieś serpentyny oraz confetti? Już sama nie wiem. Okay, czy ktoś powie mi o co chodzi?!
- Gratulujemy!- rozglądałam się skąd pochodzi ten dźwięk. - Jesteś 100.000 osobą, która przekroczyła nasze progi.- Zaraz ktoś wyjdzie z kamerą tak? Powiedzą, że to żart i nagrają moją minę która pewnie była  bezcenna.- Proszę, podejdź bliżej. - podeszłam spokojnie do faceta, który do mnie gadał. Czułam na sobie wzrok wszystkich w sklepie, to nie jest zbyt komfortowe.
- Jak się nazywasz słonko?- wymamrotałam, że nazywam się Ada, a mężczyzna ogłosił, że jako 100.000 osoba mogę zrobić zakupy do 400 zł. Wow. Wszytko na koszt filmy oczywiście.
Od 5 minut chodziłam po sklepie i szukałam ciuchów dla siebie. Na razie wzięłam tylko bluzę, bluzkę dla Jess, 3 pary bokserek, spódniczkę, która i tak pewnie założę raz w życiu, ale co tam. Dalej jednak nie wykorzystałam całej sumy pieniędzy, i wtedy zobaczyłam na manekinie piękną sukienkę. Wręcz idealną dla mnie. Czarna, koronkowa, długie rękawy, dół rozkloszowany który dodaje jej uroku. Zdecydowanie muszę ją mieć. Podeszłam do wieszaków gdzie wisiała sukienka i wybrałam swój rozmiar. Po przymierzeniu czy na pewno pasuje poszłam już do kasy. Po wyjściu ze sklepu zaczepiłam Harry'ego.
- Czy to o to ci chodziło?- zapytałam będąc bardzo ciekawa, bo dlaczego w ogóle mu zależało abym to ja była tą 100.000 osobą albo skąd on wiedział kiedy mam wejść.
- Tak. - cóż po jego chłodnym tonie stwierdziłam, że nie ma ochoty ze mną rozmawiać, więc po prostu mówię mu ciche dziękuję i odchodzę. Nie pozwolę żeby ktoś zniszczył mi dzisiaj humor.


"Jessika's POV"

To niesamowite, tyle wygrać. Gdybym to ja tak to wygrała to woohoo, pewnie skakałabym po sklepie jak głupia. A co jeśli bym zemdlała? Dobra, lepiej nie zastanawiać się co by było gdyby.
Po dość męczących zakupach w raz z dziewczynami ledwo wróciłyśmy do domu. Chciałam, żeby zamówiły taxi ale nie, no bo po co wydawać kasę. Ugh...
- Z kim rozmawiasz? - spytałam Adę widząc ją jak wędruje po domu z telefonem przy uchu. Ona tylko uniosła rękę dając mi znać, że nie teraz. Jutro moje 17 urodziny i szczerze to nie mogę uwierzyć, że już tyle żyję na tym świecie. W końcu skończyłam te gimnazjum, które było moim najgorszym okresem w życiu, mieszkam z dwiema najlepszymi przyjaciółkami i wyjechałam do Londynu! Czy to nie jest cudowna historia? Mogę robić co chce, oczywiście jesteśmy pod stała opieką cioci Ady, która swoją drogą jest przemiła. Przeszłam do salonu z którego wychodziła głośna muzyka. Kiedy zobaczyłam Oliwię i Adę tańczące do piosenki Jason'a Derulo - Wiggle to już nawet donośna muzyka przestała mnie denerwować.
- Hej! Dziewczyny!- krzyknęłam najgłośniej jak umiałam, żeby przekrzyczeć muzykę. Obydwie odwróciły się w moją stronę oraz zapytały.
- Co?!- wzięłam pilot i ściszyłam melodie, żebyśmy mogły się normalnie porozumiewać.
- Z czego się tak cieszycie?- to bardzo rzadki widok, cieszą się tak tylko, gdy w radiu leci ich ulubiona piosenka lub jak ktoś im kupi ciasto.
- A więc...- zaczęła Ada.
- Nie zaczyna się zdania od a więc.- przerwałyśmy razem z Oliwią przemowę blondynki.
- Pieprzcie się! Mamy weekend, a wy mi tutaj morały prawicie jak nauczyciele. Wracając, jedziemy do cioci Ilonki naaaa... Ciachoooo! Yaaaas bitches!- ona czyta za dużo fanfiction, teraz kręci mi dupą prawie przed twarzą i śpiewa 'ciacho, ciacho, ciacho' w rytmie wcześniejszej piosenki.


________________________________________________________________
Nowy rozdział na ..... hmmmm koniec świąt!
Buziaki!

poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 9 "nie denerwuj mnie!"

* Jessika's POV *
Do końca lekcji skupiłam się na tym co nauczycielka mówiła. Nie odwracałam się już w ogóle, a tym samym nie czułam wzroku chłopaka na sobie. Bogu dzięki! Dzwonek. Ukochany dźwięk uczniów, oznajmujący, że można wyjść z sali i ponarzekać na lekcje, która właśnie się skończyła i która się zaraz zacznie. Pierwsza z klasy wypadła dziewczyna, która siedziała obok mnie, ale nie mogłabym jej nazwać koleżanką, bo raczej się nie zaprzyjaźniłyśmy.  I tego raczej nie zrobimy. Nie narzekam. Zabrałam moje rzeczy od razu wkładając je do torby. Zasunąwszy krzesło wyszłam z sali nie czekając nawet na przyjaciółki. Zatrzymałam się na środku korytarza gdzie miałam świetny widok na osoby wychodzące z klasy. Po chwili zobaczyłam blondynkę wychodzącą z pomieszczenia. Ada, pomyślałam od razu. Zaraz za nią zobaczyłam Oliwię. Dziewczyny po rozejrzeniu się odnalazły mnie.
- Nie wiem jak wy, ale ja chce do domu, serio - powiedziałam na tyle głośno, by mogły mnie usłyszeć, przez rozmowy innych uczniów przechodzących obok nas.
- Nie jesteś jedyna, to gdzie teraz idziemy? - rozejrzałam się po korytarzu, w celu... no właśnie miałam jakiś cel?
- Jessika?
- Um, co? - spojrzałam na zielonooką przyjaciółkę.
- Pytałam, czy potrzebujesz iść do szafki.
- Jest mi to obojętne, mogę iść.
- Ok, to chodźcie, muszę książki zanieść- stwierdziła blondynka.
- Jessika! - gdy tylko zamierzałam ruszyć, usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam farbowanego blondyna z wymalowanym uśmiechem na twarzy, machającego do mnie. To on był celem mojego wcześniejszego rozglądania się, chyba. Byłam pewna, że poszedł już pod salę gdzie miał mieć lekcje lub gdziekolwiek. Odmachałam chłopakowi uśmiechając się delikatnie.
- Kto to? - usłyszałam cichy szept jednej przyjaciółki.
- Chłopak, któremu ostatnio nad wodą nieźle przywaliłam.
- O mój boże! - zaczęły się śmiać. Bardzo zabawne, pomyślałam.
Spojrzałam kątem oka za siebie i zobaczyłam jak  blondyn zbliża się do mnie.
- Zaczekajcie na mnie, zaraz wrócę - powiedziałam dziewczynom i poszłam w stronę chłopaka.
- Hej - powitałam go stojąc na przeciwko.
- Cześć - powiedział uśmiechając się - Jessi, jeśli dobrze pamiętam, tak? - wyszczerzył się.
- Mhm, tak. Pamięć cię nie zawodzi - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Nie wiedziałem, że będziemy mieli te same lekcje!
- Ja też się tego nie spodziewałam. - urwałam- Nie spodziewałam się nawet tego, że jeszcze kiedykolwiek się zobaczymy - zaśmiałam się nerwowo.
- Życie lubi płatać nam figle, co masz teraz? Może cię odprowadzę?
- Szczerze mówiąc to muszę teraz iść teraz do szafki, a dziewczyny miały na mnie zaczekać - uśmiechnęłam się, delikatnie odwracając. Ady i Oliwii nie było tam gdzie stały, kiedy odchodziłam. To małpy, pomyślałam. - Albo wiesz co? Z miłą chęcią - odpowiedziałam chłopakowi z wielkim uśmiechem, co chłopak odwzajemnił.
- Ok, więc gdzie masz szafki?

* Adrianna's POV *
Nie wierzę, że znowu zgubiłam dziewczyny. Okej, pomyślmy gdzie ostatnio je widziałam....Wiem! Miały iść do toalety, ale nie wiem której. Trudno, zerknę na plan i pójdę pod klasę, a nie będę się szlajać po szkole i ich szukać. Odwróciłam się, żeby iść w przeciwnym kierunku, kiedy ni stąd ni zowąd wpadła na mnie jakaś dziewczyna. Miałam wrażenie, że przy tym połowa jej pudru z twarzy spadła na mnie, brudząc mnie i ubrania.
- Uważaj jak chodzisz pokrako - dlaczego w ogóle takie dziewczyny istnieją? Jeszcze zanim odeszła, powiedziałam:
- Uważaj, żeby więcej tynku nie spadło z twojej mordki - musiałam to powiedzieć, taka moja natura.
- Coś ty powiedziała?!
- A co? Uszy też ci  się już zatkały od tego pudru? - widziałam, że coraz więcej uczniów się na nas patrzy.
- Osz ty! - widziałam jak się zamachnęła ręką, a potem jej brudna łapa od samoopalaczy, wylądowała na moim policzku. Szczerze mówiąc to moja babcia mogłaby mocniej walnąć. Teraz na jej miejscu uciekałabym gdzie pieprz rośnie. Zamknęłam moje oczy i jestem pewna, że kiedy je otworzyłam, one pociemniały, a źrenice powiększyły się. Teraz wstąpiła we mnie stara, dobra Ada.

                                                                   * Jessika; s POV *
Dzisiaj jest na prawdę przekoszmarny dzień. Od drugiej lekcji chłopak o imieniu Niall jest w moich myślach. Już od tego zdążyła mnie głowa rozboleć. Na szczęście, zajęcia się skończyły, jednak nie mogę spokojnie wrócić do domku, walnąć się na łóżko. Dlaczego? Ponieważ moja, jakże wspaniała przyjaciółka, musiała już w pierwszy dzień szkoły wdać się w bójkę. Oliw już poszła, bo źle się czuła, a ja? A ja siedzę pod gabinetem dyrektora jak głupia. Mam tylko nadzieję, że będzie miała łagodną kare...Moje przemyślenia przerwał, wibrujący telefon.
Od Oliw: I jak tam? Wiesz już coś na temat Ady? O. x 

Od Jess: Nie, nawet nie wyszła jeszcze z gabinetu...

Od Oliw: Ok. Jakby coś to idę się zdrzemnąć. Widzimy się w domu :) 

Od Jess: Robisz to specjalnie!!! Wrrr nie denerwuj mnie!

Tak, idź spać, najedz się lodów, pooglądaj telewizję, a mi każ tu siedzieć. Przyrzekam, że to ostatni raz.

___________________________________
Miłej końcówki długiego weekend'u! ;)

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 8 " Czy ja to ja..."

"Oliwia's POV"

                       MATEMATYKA                                                Rzeczownik
                                     
                                Przedmiot, którego nienawidzi połowa uczniów w szkole.

Ja tam nie narzekam, bo w sumie dobra z maty jestem. Szkoda tylko, że jako pierwszą lekcje dali mi ten przedmiot. Ughhh... zawsze nie ogarniam rano.
-Zajmiecie mi miejsce, okej? Ja muszę do toalety.- powiedziała dziwnie ruszając nogami Ada. Musiało jej się chcieć mocno sikać.
- No pewnie.- stwierdziła Jess.
Mamy pierwszy dzień szkoły, czyli dużo robić nie będziemy. Same zasady, co możemy robić czego nie. Wczoraj poznaliśmy naszego wychowawce. Pan Fox był dość szczupłym, wysokim brunetem z szaro-niebieskimi oczami, miał około 30 lat. Muszę przyznać, że przystojny.
Dzwonek.
Wchodzimy wszyscy powoli do klasy, która była pomalowana na niebiesko i nie była ani mała ani duża. Ławki trzyosobowe co osobiście jeszcze bardziej mnie ucieszyło. Podeszłam wraz z brunetką do przedostatniej ławki, Jess usiadła na środku, a ja po jej lewej stronie. Nagle jakaś typa się dosiadła.
- Przepraszam ale miałam zająć miejsce dla przyjaciółki.- zaczęła grzecznie moja przyjaciółka.
- Wiesz co? - uśmiechnęła się wrednie. - Chuj mnie to obchodzi. - odparła i usiadła, po czym położyła się na ławce. No co za suka za przeproszeniem. Teraz najchętniej wzięła bym jej włosy w garść, odchyliła ten pusty łeb i jebła nim o ławkę.
Po paru wdechach i wydechach usiadłam i czekałam aż wszyscy usiądą i rozpocznie się lekcja. Gdzie jest Ada? O Jest! Cholera, co z tym miejscem, pewnie będzie wkurzona.

"Adrianna's POV"

Szybkim krokiem szłam do toalety, no bo przecież nie mogę się spóźnić na pierwsza lekcje. Załatwiłam swoje potrzeby po czym spojrzałam w lustro. Boże! czemu nikt mi nie powiedział, że mi wszystko stoi. Wyciągnęłam szczotkę i rozczesałam włosy oraz ułożyłam prawie idealnie włosy. Kurde, nie chcą się trzymać. Zrobiłam koka i wypuściłam parę pasem włosów do uroku. Wyszłam z ubikacji i spostrzegłam, że już po dzwonku. Oby zajęły mi miejsce lekkim truchtem kierowałam się do klasy. Wchodząc wiedziałam, że ludzie przyglądali mi się mam nadzieje, że nie oceniają mnie. Rozejrzałam się po klasie, zauważając Jessikę i Oliwię uśmiechnęłam się lekko jednak miejsce koło nich było zajęte na ten widok moja mina nie wyglądała już tak przyjaźnie. Jedynie wolne miejsce jakie wtedy zobaczyłam to koło jakiegoś grubego chłopaka. NIE OCENIAJ! Siadając poczułam strasznie nieznośny zapach. O fu! Rozejrzałam się jeszcze raz, proszę niech będzie gdzieś indziej wolne miejsce. Wtedy zobaczyłam po drugiej stronie klasy dwa wolne miejsca, tylko pod oknem siedział no dobra prawie spał jakiś chłopak w kapturze. Dłużej się nie zastanawiałam, wstałam prawie wywracając krzesło co nie uszło uwadze klasy. Szybkim truchtem  przebiegłam na drugą stronę, siadając koło tajemniczego nastolatka, który ani razu nie podniósł głowy z ławki. Czy on śpi?
Odetchnęłam z ulgą, dostrzegłam że ludzie tutaj patrzyli na mnie zrozumieniem, no bo kto by chciał siedzieć koło cuchnącego człowieka? Były też osoby co patrzyły ze zdziwieniem lub bardzo dziwnym wyrazem twarzy. Pani lub pana nie było w klasie, mam jeszcze dzisiaj trochę szczęścia. Po paru minutach drzwi otworzyły a do środka weszła babka, która ubrana była dosłownie jak kobieta z lekkimi obyczajami. Bluzka jakby za mała o parę rozmiarów a jej spódnica ledwo zasłaniała jej dupę.
- Witam kochani, przepraszam za spóźnienie.
W klasie zaczęły się komentarze typu "trzeba było dłużej dupy dawać", cóż niektórzy aż za głośno gadali.
- Nazywam się Molly Grey, mam 29 lat i pracuje tutaj od 4 lat. Mam nadzieje, że dobrze będzie nam na wspólnych lekcjach. - uśmiechnęła się.
Grey? Serio? Może Sasha Grey (gwiazda porno) to jej rodzina.? Zachichotałam na samą tą myśl. Chłopak obok mnie w końcu podniósł głowę. Spojrzał na klasę jakby kogoś szukał. Wyglądał jakby nie spał połowę nocy, jednak był dość przystojny. "Ada weź nie znasz go przecież" skarciłam się w myślach. Nagle odwrócił się do mnie w jego oczach widziałam zdziwienie. Pewnie spodziewał się kogoś innego.

"Jessika's POV" 


Siedzieliśmy w klasie już wszyscy. Nauczycielka zaczęła nam opowiadać o 3 zasadzie bezpieczeństwa. Wróciłam myślami z powrotem, zostawiając zwłoki dziewczyny, która dosiadła się do nas w spokoju. Jeśli jest coś czego nienawidzę jest to chamstwo, wredota i opryskliwość. Prawdopodobnie cechy mojej nowej koleżanki z ławki. Czujesz ten sarkazm? Przyglądałam się nauczycielce tłumaczącej coś, wspomagając się rękami i gestykulując.
W pewnym momencie urwała, spoglądając w stronę otwierających się drzwi, zza których pojawiły się dwie postacie. Jedną już kojarzyłam. Blondyn z niebieskimi oczami, którego prawie zabiłam, wykorzystując tylko łokieć i  moje szczęście oczywiście.
- Przepraszamy za spóźnienie.- powiedzieli równocześnie, zamykając za sobą drzwi.
Nauczycielka westchnęła.
- Jest pierwsza lekcja, a wy już się spóźniliście.- przerwała patrząc na zegar wiszący na ścianie za nią. -10 minut spóźnia, macie szczęście, że są to na razie tłumaczone zasady bezpieczeństwa. Uznam, że nie mogliście znaleźć sali i to jest powód, a teraz siadajcie.
Za nami, w ostatniej ławce po lewej stronie było jeszcze jedno miejsce, którego moja przyjaciółka widocznie nie zauważyła siadając obok chłopaka pod oknem. Jednak blondyn je zauważył, mnie też. Mijając naszą ławkę się do mnie ... a przynajmniej wydaje mi się, że to było do mnie, gdyż odpowiedziałam mu tym samym. Drugi, wysoki szatyn, również zajął miejsce, po przeciwnej stronie klasy. Kątem oka zauważyłam, że blondyn przygląda mi się. Zapewne również się zastanawiał  czy ja to ja ... czyli dziewczyna z wody. Zabawne, znów miałam lekkie wyrzuty sumienia, o nie. Postanowiłam go ignorować i chociaż przez chwilę posłuchać naszej nauczycielki. Odwróciłam głowę lekko w lewą stronę, spoglądając na dziewczynę siedzącą obok mnie. Posłała mi delikatny uśmiech, starając się wznowić słuchania kobiety. Postanowiłam wziąć z niej przykład i zaczęłam słuchać panią Grey w skupieniu.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hey !
Jak tam wakacje?
Dzisiaj jest wspaniały dzień <3 4 lata One Direction !
Jestem z nich taka dumna ^^
Udanego dnia oraz reszty wakacji.
Do następnego :D
Ada xx

















środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 7 " Aa-aaa psik!"

"Jessika's POV"

- Jak to do cholery nie możesz?- Oliwia chyba pierwszy raz odezwała się podczas tej rozmowy.
- No normalnie muszę gdzieś pojechać i tyle.- Ada dlaczego jesteś taka tajemnicza?? Ona coś ukrywa. 
- Nie możesz nam powiedzie co, jak i gdzie?- no zlituj się nad nami!
- Nie sama nie wiem co i jak, wiem tylko gdzie.
- To nam wystarczy.- no właśnie.
- Ale wam nie powiem. Nie mogę okej spokojnie wrócę cała i zdrowa.- uśmiechnęła się wzięła torebkę i wyszła.
- No cóż będziemy musiały oglądać same.- stwierdziłam.
- No co ty nie powiesz...
- Przestań okej? Nie wyżywaj się na mnie jak jesteś wkurzona...
- Dobra!
- Dobra!
- Dobra!
- Dobra!
- Dobra!- i drzwi trzasnęły to znaczy że jest już w swoim pokoju i legła się na łóżko naburmuszona. Skąd to wiem, proste. Zawsze tak robiła. Kurde co ja teraz będę robić. Wiem! Zrobię babeczki Ada na pewno się ucieszy i też przynajmniej się czymś zajmę.
Zajrzałam do lodówki czy mam wszystkie składniki. Na szczęście niczego nie brakowało, przepis znałam na pamięć więc szybko wszystkie składniki włożyłam do miski i wymieszałam mikserem. Po kolei wlałam masę do foremek, po czym wsunęłam blachę do piekarnika.

"Adrianna's POV"

Wsiadłam do taksówki, podałam adres panu za kierownicą i ruszyliśmy. W sumie nie było daleko, w ciągu jazdy jeszcze napisałam do Derek'a żeby napisał mi dokładny adres oczywiście ulice już znam ale pod którym to już nie napisał. Mieszka pod 7. Okej. Wyszłam z taksówki przed tym jeszcze płacąc taksówkarzowi dokładna sumę jaką mi podał.
 2....3....5...6...
Jest 7. Podeszłam do drzwi i zapukałam. Otworzył mi, na szczęście Derek.
-Hej, wejdź.- otworzył szerzej drzwi żebym mogła wejść.
-Hej.- powiedziałam nieśmiało. - Co było tak pilne? - zapytałam.
- Och. Nic nic. Chodź na ogród jesteś głodna?- Czy byłam głodna, sama nie wiem. Powiem że tak.
- No trochę tak.- przyznałam.
Otworzył przyciemniane drzwi na taras odsłaniając połowę ogrodu, duży ten ogród. Wszedł pierwszy a ja ciągnęłam się za nim.
- Derek! Tu jesteśmy.- usłyszałam jakiś kobiecy głos, zgaduje że jego mama.
- Hej wszystkim.- przywitał się.
- Dzień dobry.- spojrzeli na mnie. Mama Derek'a nagle upuściła szklankę zwracając na tym uwagę wszystkich. Czekaj skądś ją kojarzę. Ale skąd?
-O mój boże. Nie wierze.- co aż tak paskudna jestem?
-Ada.- wyszeptała. Nagle mała dziewczynka wjechała swoim rowerkiem a za nim chłopak może o rok młodszy ode mnie. Czekaj.
- Przecież... o kurde, ty wiedziałeś? - zapytałam Derek'a, skinął głową.- Ciocia?
Po zapytaniu od razu kobieta prawie rzuciła się na mnie po czym dość mocno przytuliła mnie.

"Oliwia's POV"

Chyba zasnęłam, nie , nie chyba na pewno. Przekręciłam się na drugi bok jednak wiedziałam już że nie zasnę. Ale pachnie. To nie ja, ani mój pokój. Wiem! Jessie pewnie coś piekła bo jej się nudziło w sumie nie dziwie jej się. 
Zeszłam powoli po schodach żeby mnie nie zobaczyła ani nie usłyszała. Rozejrzałam się po salonie i pomału udałam się do kuchni.  Nie było jej, Bogu dzięki. Podeszłam do szafki, gdzie były zostawione słodkości, które upiekła szatynka.
Wzięłam pierwsze z brzegu i oparłam się o blat, jedząc.
-...Właśnie wiem, ale całkiem nieźle.....mamo...-usłyszałam zbliżający się głos.
Cholera, Jessika nie teraz! NIE TERAZ, CZAISZ?!
-...czekaj, idę się napić
Oh świetnie, naprawdę.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu i mój wzrok padł na szafkę.
Oh, ok.
Otworzyłam ją i przesunęłam garnki, wchodząc do niej i skulając się, trzymając w ręce muffinkę. Zamknęłam ją i cicho gryzłam wypiek.
-...Mhmmm....jeszcze nie...-usłyszałam dźwięk wyjmowanej szklanki i nalewanego soku.
Tylko spokojnie zaraz sobie pójdzie.
-...hahaha taak-dziewczyna oparła się o szafkę, w której siedziałam.
O Boże, genialnie. SAR-KAZM.
Słyszałam dalsze odpowiedzi szatynki i po chwili usłyszałam kroki.
Odchodzi? 
I nagle w najgorszym momencie zachciało mi się kichać. Przytrzymałam to chwilę aż głos i kroki ucichły.
-Aa-aaa psik!-odpowiedziała mi cisza, co pozwoliło mi myśleć, że dziewczyna już dawno wyszła.
Nagle drzwiczki szafki się otworzyły.
O niebiosa.
-Na zdrowie-powiedziała dziewczyna schylając się i trzymając telefon przy ramieniu.
-Em....dzięki-powiedziałam zmieszana.
Drzwiczki się zamknęły, a ja usłyszałam dalszy ciąg rozmowy, który był już coraz cichszy. 

~~~~~~~
Witam! ;d
Wow muszę przyznać że szybko dodałyśmy rozdział to za to że tamten był krótki i że tak długo dodajemy ;D
I jeżeli ktoś tu jest i czyta to pozdrawiam i mam nadzieje że rozdział się podoba ^^ 
Jeszcze nie wiadomo kiedy następny więc miłych i udanych wakacji życzę ;*
Ada xx















sobota, 17 maja 2014

Rozdział 6 "Zejdź na dół grubasie"

"Jessika's POV"

Nad jeziorem jesteśmy już jakieś pół dnia i przez ten cały czas praktycznie przesiedziałam w wodzie. Słońce cały czas świeci, niebo było czyste, a woda stawała się coraz cieplejsza. Nie rozumiem jak Ada może cały czas się opalać, przecież woda jest taka ciep...
-Ała! Jak mogłaś?!- krzyknęłam do Oliwii.
-Sorry, miało być w twarz!- spojrzałam na nią wzrokiem mordercy- No dobra to było niechcący. 
-No raczej, jakby to było specjalnie, to już nie było by tak pięknie.-warknęłam mrużąc oczy.
-Przepraszaam....
-Przyjmuję.....ech...
-Wiedziałam, nie potrafiłabyś się gniewać na tą słodką mordkę-zrobiła "słodką" minę.
-A jednak mogłabym-wyrzuciłam ręce w powietrze uderzając kogoś przypadkowo-O JEZUS MARIA NIC CI NIE JEST?!
-Nie, przeżyję to, spokojnie-powiedział blondyn uśmiechając się do mnie mile.
-O jeny....przepraszam, naprawdę bardzo bardzo przepraszam! To był wypadek...
-Spokojnie, naprawdę przeżyję-zachichotał niebieskooki- Niall -powiedział wyciągnąwszy rękę w moją stronę.
-Jessika-powtórzyłam czyn chłopaka, starając uśmiechać się miło. Jednak chyba mi coś nie wychodziło.
-Ej nie martw już się, nic już nie czuję, patrz-wskazał na swoją łopatkę-nie ma nawet śladu!
-Ale i tak mi głupio-powiedziałam, po czym przejechałam dłonią po jego skórze.

*~~*
Powoli powinniśmy wychodzić z wody no bo...co z opalaniem? Blada przecież chodzić nie będę. A tak po za tym zaczynam się martwić o Adę, ani razu do wody nie weszła a nie wspomnę o tym, że ona tak się nami interesuje. Może zasnęła? Ta....to by było do niej podobne. No, ale bieda spali się. Dobra, ogar Jess ona ma cie w dupie to też ją miej. Ughh, ale ja tak nie umiem. 

"Adrianna's POV"

Po tym jakże dziwnym wypadku z chłopakiem w lokach nic się nie zmieniło. Chłopak przeprosił i poszedł.
Boooże dlaczego to ja musze mieć te szczęście i wpadać na ludzi lub oni na mnie?! No pytam się, dlaczego?!
Po opadnięciu emocji dalej się opalałam. Zaraz będę musiała schować się w cieniu pod parasolem, bo się spale, a tego bym nie chciała. Po tych przemyśleniach podniosłam się i usiadłam obok dużego kosza z jedzeniem. Wyciągnęłam kanapkę i zaczęłam się rozglądać.
Po upływie możliwe 30 minut przyszły dziewczyny i z czegoś się śmiały...
- Z czego się śmiejecie? - zapytałam.
- W sumie to z ludzi.
- Czemu?- wspominałam że lubię zadawać pytania.
- Bo patrzą się na ciebie jak na wariatkę.- zachichotała Jess.
- Co ja takiego dziwnego robię?- zmarszczyłam brwi.
- Jesz, i to bardzo dużo.
- Jakie dużo zjadłam tylko ... w sumie to po piątej przestałam liczyć.
Po zebraniu wszystkich rzeczy zaczęłyśmy kierować się do samochodu, po czym włożyliśmy je do bagażnika.
Wchodząc do mieszkania oraz rzucenia wszystkiego w kąt przy tym praktycznie pobiegłam i wskoczyłam na łóżko. Tego było mi trzeba. Nie rozumiem jednego i chyba nigdy nie zrozumiem... tylko się opalałam, a zmęczona jestem jakbym harowała cały dzień. Oczywiście nie obyło się od stania pod drzwiami jakieś pół godziny, bo Jessika nie umiała znaleźć kluczy. Ja na jej miejscu chyba bym nie wytrzymała, ona nigdy nie umie nic odszukać.
Usłyszałam dźwięk, otworzyłam oczy i spostrzegłam się, że musiałam zasnąć. Sprawdziłam telefon i miałam dwie wiadomości, otworzyłam jedną która była o Jessiki.
"Zejdź na dół grubasie"
Pfff... patrz na siebie. Dobra może jest szczuplejsza, no ale nie musi się na mnie wyżywać. A druga wiadomość była od nieznanego numeru.
"Hej tu Derek, mam niespodziankę dla ciebie więc przyjeżdżaj pod ten adres High Holborn"



__________________________________________________________________
Coś od autorek:
 *stare lata*
                                                               *rozmowa telefoniczna*
- Jess, żyjesz tam? Dawno nic nie dodawałaś! Jakieś....trzy lata....
- To to była moja kolej, żeby to napisać?!
- No rozmawiałyśmy o tym nie dawno, znowu nie wzięłaś leków?
- Oj tam...
- A co z muzyką? Dodajemy coś?
- A One Direction żyje jeszcze?
- 15 lat temu jeszcze tak...
- Nic o tym nie słyszałam
- Pewnie znowu nie założyłaś aparatu słuchowego.
- Bo go chyba jeszcze wtedy nie miałam.......         

______________________________________________________________

Parę słów ode mnie!
To takie na poprawę humoru :)
Mamy nadzieję, że nie jest najgorszy, a według mnie nie jest taki.
Rozdział dodawany jest po 3 miesiącach! :o Nie pomyślałam, że to tak szybko zleci, a Ada nawet nie męczyła mnie o to, żebym coś napisała.......hmmmm.....dziwne.......
Ale wzięłam się do pracy, bo mam trochę czasu i mam nadzieję, że trochę częściej teraz będą dodawane kolejne rozdziały :)
+ Dziękujemy za cierpliwość <3
To tyle, dziękuję jeśli to przeczytałaś/łeś i do następnego! :) 
Buźki, Jess xx

czwartek, 27 lutego 2014

Five "Leżałam sobie gdy ktoś lub coś na mnie spadło"


                                                   *Dwa tygodnie później*  15 lipca, poniedziałek
                                                    
                                                                      *Jessika’s  POV*

Dzisiaj wstałam dość jednak muszę przyznać że się wyspałam. Spojrzałam przez okno słoneczko świeciło nawet przez zasłony było widać promienie słoneczne. Stwierdziłam więc że jest ciepło i można odkryć trochę ciałka.Ubrałam się. . I zeszłam na dół. Pomaszerowałam od razu do lodówki, odtworzyłam ja oraz co się okazało, że jest pusta!! Czyżby Ada w nocy zgłodniała?? Ale ja muszę iść do sklepu. No trudno przynajmniej zobaczę jak jest na dworze. Wzięłam, wiszącą torebkę schowałam do niej telefon, pieniądze oraz reklamówkę. Sklep mamy niedaleko, więc droga zajęła mi niecałe 10 minut. Wchodząc do sklepu od razu, czuć było różne zapachy od tych z działu z warzywami do tych z samymi słodkościami. Wzięłam koszyk i pakowałam do niego rzeczy, które są nam potrzebne. Tymi rzeczami były: marchewki, ser, jajka, wędlina, pomidor, ogórek, rzodkiewka, sałata oraz najlepsze, czyli: cukierki, czekolada i żelki!! Mmmmm aż się bardziej głodna zrobiłam. Wszystko mam, więc mogę się kierować do kasy, po zakupach udałam się prosto do domu. Jednak jakoś w połowie drogi zagapiłam się i nie zauważyłam, że idzie przede mną jakaś osoba, skutkiem tego było, że się z nią zderzyłam, a moja torba z zakupami spadła. Szybko się ogarnęłam i podniosłam torbę
-O jejku przepraszam, zapatrzyłam się - szybko przeprosiłam
- W sumie to ja powinnam przeprosić, mi się nic nie stało, a tobie spadła torba z zakupami - zmartwiła się.
- Jest dobrze -uśmiechnęłam się - Jestem Jessika - podałam jej dłoń.
- Miło mi, ja jestem Juliette. Wiesz co, spieszę się, ale masz tu mój numer, napisz jak będzie ci się nudzić.
- Dzięki, to pa.- pomachałam jej i każda poszła w swoją stronę. 
Jak będę się nudzić to mam napisać, no to często będę pisać....
 Kiedy doszłam do domu rozpakowałam zakupy oraz przygotowałam dla nas śniadanie. Czekałam i czekałam, a one nie schodziły, więc sama musiałam je obudzić. Na pierwszy ogień wzięłam pokój Olivii. Zaczęłam od szturchania jej, nie podziałało, więc zaczęłam skakać po łóżku i ściągnęłam kołdrę. W końcu się obudziła, wstała i poszła do łazienki.
Dobra jedna z głowy teraz druga. 
Weszłam do pokoju Ady i pierwsze co oślepiło mnie ostre światło słońca. Spojrzałam na łóżko i można było pomyśleć, że nikogo tam nie ma. Na początek ściągnęłam z niej kołdrę i szturchnęłam ją i co? Obudziła się. Zapamiętać, że zawsze pierwszą budzić Adę!
- Zaraz zejdź na śniadanie. Ok?
- Tak, zaraz będę....
Wyszłam z jej pokoju i kierowałam się na dół. W kuchni siedziała już Olivia.
- Smacznego
- Dzięki - ledwo co powiedziała, ponieważ miła pełną buzie.
- A smakuje przynajmniej?
- No pewnie, jakby nie smakowało to bym nie jadła - upewniła mnie.
Wtedy weszła Ada.
- Co jest na śniadanie?- spytała.
- Kanapki - zaraz po tym jak się dowiedziała co jest, usiadła przy stole. Po 10 minutach objadania się oraz rozmawiania wszystkie usiadłyśmy w salonie.
- Słuchajcie dzisiaj poznałam Juliette, co wy na to aby..... ją zaprosić?
- Dobry pomysł, a może jest w naszym wieku. - stwierdziła zaciekawiona Ada.
- To poczekajcie zadzwonię do niej
 Teraz gdzie ja dałam numer od nowej koleżanki? A już wiem! Tylna kieszeń w spodniach. Szybko sprawdziłam czy nie ma tam kartki. I? Jest! Teraz trzeba tylko wpisać i gotowe. Sprawdziłam czy dobrze wpisałam numer. Wszystko ok,  teraz przycisk 'zadzwoń'. Zapytałam się jej czy jest w pobliżu jakieś jezioro,  odpowiedziała, że "tak" i dzisiaj jedzie właśnie tam i może nas zabrać.
Jeszcze szybko wysłałam nasz adres na numer Juliette.
 A ciekawe jak tam dziewczyny oraz jaki jest porządek w kuchni?
Teraz albo będzie szok, że jest brudno lub że jest czysto. Uwaga!! Wchodzę. I......  Wow. Czysto, czysto, czysto, tak jakby mi zaczęła chodzić po głowie  taka nutka. I jeszcze raz czysto, czysto, czysto... Czysto,czysto, czysto.....
- Jestem z was dumna - otarłam niewidzialną łezkę, spływającą z kącika mojego oka.
- Dziękuję, ale za co?- ile ona zadaje pytań?!
- Ponieważ wyszłam zadzwonić, a gdy wróciłam to zastałam tu porządek. Gratulacje!-  uścisnęłam im dłonie.
-Oj dziękuję, dziękuję - zgrywała się Ada.
- Ależ proszę - wzięłam z niej przykład.
-Hahahahahahah...- wszystkie zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra...Haha...ko-oniec...haha...b-bo...mn-nie...hahahah...już...brzuch...boli...hahaha-ledwo co powiedziałam.
Powoli zaczęłyśmy się uspokajać. Po paru minutach wszystkie już byłyśmy cicho.... aż ZA cicho. W końcu głos zabrała Ada:
-To może chodźmy się już szykować?- znowu jej pytanie, ona na dzień chyba ze 100 pytań zadaje.
-Co ty tak dużo zawsze pytań zadajesz. Yhmm ??- teraz to ja zadałam jej pytanie.
- A tak jakoś. No, ale moglibyśmy się zacząć szykować, prawda.
- No to chodźmy - odezwała się Olivia.
- To idźcie. Ja jeszcze posprzątam - zgłosiłam się na ochotnika.
- Jak tam chcesz - powiedziała Ada i  razem z Olivią poszły na górę do swoich pokoi. Raz, dwa, trzy i posprzątane. Gładko poszło. Ja również skierowałam się do swojego pokoju oraz jak najszybciej przebrałam w mój strój kąpielowy. Przebrałam się w krótkie czarne spodenki ,rażąco-pomarańczową bluzkę na ramiączkach oraz cieliste sandałki na koturnie. Spojrzałam w lustro 'nawet ładnie'.
Wzięłam szybko torbę z ciuchami na przebranie, parę jeszcze potrzebnych mi rzeczy i wyszłam. Wychodząc z pokoju na korytarzu spotkałam Adę. Miała na sobie białą bokserkę przez która prześwitywał jej kostium, jednak nie było widać jaki ma, do tego miała miętowe spodenki oraz jasno niebieskie trampki. Razem zeszłyśmy na dół i czekaliśmy na Olivie. Nie wiadomo, ile będziemy na nią czekać, więc żeby czas szybko minął włączyłam telewizor akurat było włączone na Disney Channel.
Ciekawe kto ogląda u nas ten kanał , a niech zgadnę pewnie ... Ada - pomyślałam.
- Ty oglądałaś to?- wskazałam telewizor
- No co, wczoraj leciał "Król Lew" -powiedziała
- Sama oglądałaś?- kurde, teraz to ja zadaje dużo pytań.... ups?
- Nie, z Olivią ...
- I mnie nie zawołałyście! Jak tak można!- oburzyłam się.
- Kiedy się zaczęło poszłam do twojego pokoju, ale ty już spałaś -wytłumaczyła
- No chyba że tak
- Widzisz, nie trzeba było się tak denerwować.
- Cicho tam - wytknęłam język
- Jak dziecko, jak dziecko.- pokręciła głową.
Nagle wstała i podeszła do okna.
-Słyszysz ?-zapytała.
- Nie - szybko odpowiedziałam.
- To podejdź tu.
-Już wstaje - podeszłam do okna było uchylone, więc z bloku naprzeciwko, a dokładnie z mieszkania naprzeciwko, gdzie było okno otwarte na całość, słychać było muzykę, ale nie że ktoś sobie słucha, tylko ktoś śpiewa jakąś piosenkę.
- Jakiś chłopak śpiewa. Naprawdę i powiedz, że jeszcze cię to podnieca -powiedziałam.
- Ei nie podnieca mnie, posłuchaj dobrze.... nie chłopak tylko...
- Chłopacy śpiewają.....Hmmmm ładnie nawet - oparłam się o ścianę, wsłuchując się w ich głosy
- Teraz to ty się podniecasz - zaśmiała się.
Wredota jedna mała.
- O jejku wypominasz mi. Tylko, że nigdy nie słyszałam, żeby chłopaki śpiewali i do tego tak ładnie.
- Tu przyznam, że masz rację.
W nasza rozmowę wcięła się Olivia.
- Co wy tak stoicie przy oknie?- szczerze to, gdyby się nie odezwała, to nie wiedziałabym, że tu jest.
- O! Jak już jesteś to wyłącz telewizor i choć tu -powiedziała Ada.
Nasza koleżaneczka wyłączyła telewizor i tak jak ja wcześniej, podeszła do okna.
-No i ?- spytała trochę znudzona.
- No i słuchaj -powiedziałam. I nastała cisza było tylko słychać tych chłopaków, którzy śpiewali.
- Śpiewają jacyś chłopcy i co?- dalej była taka znudzona.
- I tak tego nie zrozumiesz - pokręciłam głową.
Wtedy po domu rozbrzmiało pukanie do drzwi. My z Olivią poszłyśmy otworzyć drzwi, a Ada została przy oknie.
 Za drzwiami stała Juliette.
- To co gotowe? - powiedziała blondynka z wielkim uśmiechem.
- Jasne - powiedziałyśmy zgodnie
- To chodźcie - dziewczyna poszła na dół schodami. Mieszkałyśmy w bloku, ale tylko jakieś 10 schodów i już wychodzisz z klatki.
- Idź już, ja jeszcze zawołam Adę
- Ok - powiedziała.
- Ada, chodź już !!-krzyknęłam, że chyba każdy by mnie usłyszał, po chwili odwróciła się wzięła swoją torbę, która wcześniej położyła obok stolika, rzuciłam jej klucze mówiąc.
- Zamknij drzwi i chodź - a sama już poszłam. Wchodząc do samochodu powitałam wszystkich. Zaraz po mnie przyszła Jones i mogliśmy ruszać. Droga trwała około pół godziny jednak szybko minęło, ponieważ wszystkie rozmawialiśmy oraz poznawałyśmy się. Kiedy rozmawialiśmy dowiedziałam się że Marta ma 17 lat, chodzi także do tego samego liceum oraz ma podobne zajęcia do nas.
Wszystkie wzięłyśmy nasze torby i rozglądaliśmy się za wolnym miejscem. Ludzi było sporo więc miejsca trudno się szukało. Jednak po paru minutach szukania znaleźliśmy miejsce. Zaraz po rozłożeniu, dziewczyny poszły się kąpać, a ja postanowiłam że się trochę po opalam.
            * Adrianna's POV*
Miałam iść do  wody, jednak stwierdziłam, że się przejdę i popatrzę na tutejsze jezioro. Chodząc tak zauważyłam małe dziecko, no w sumie miało może z 2-3 lata. Podeszłam do niej i spytałam się.
- Hej mała. Dlaczego płaczesz.?
- Poniewas nie wiem gdzie jes moja mama.- zrobiła taka smutna minę.
- Chodź pomogę ci poszukać.- uśmiechnęłam się do niej, a dziewczynka to odwzajemniła.
- A jak masz na imię.?
- Mlena.
- Mlena.? A. Chciałaś powiedzieć Milena.- zaśmialam się.
- A pamiętasz gdzie ostatnio była twoja mama.?- zapytałam, w końcu muszę mieć jakieś informacje.
- Była na kocu oblok takiej leklamy.- powiedziała nie wyraźnie.
- Ok. Czyli tam?- wskazałam palcem.
- Nie wiem. Nie widzę. Jestem za mała.
- To chodź wezmę cie na ręce - podeszła bliżej wtedy wzięłam ja na ręce.- Teraz widzisz?
- Tak.- pokiwała głową.- To ta leklama.- małe dzieci tak słodko nie umieją wymawiać słów. Dalej trzymając na rękach Milenkę ruszyłam w kierunku reklamy. Kiedy z dziewczynką byłyśmy niedaleko jak ona to nazwała 'wielkiego znaku', dałam ją na ziemię. Szłyśmy tak chwilę jednak przyspieszyła kroku, kiedy zauważyła, że się za  nią wlekę to odwróciła się złapała mnie za rękę i ciągnęła, abym szybciej szła. Coś się to nie udało, ale szłam szybciej. Kilka kroków od czyjegoś kocu, puściła moją rękę i pobiegła do jakiegoś chłopaka, on stał do niej tyłem, a ona przytuliła mu się do nogi. Ten powoli popatrzył w dół i kiedy zobaczył kto to, na jego twarz od razu wstąpił uśmiech.
- Milena!!- krzyknął szczęśliwy.- Gdzieś ty była?- zapytał kiedy ją uścisnął.
- Daleko.
- Pewnie sama nie wiesz gdzie prawda?- zapytał śmiejąc się pod nosem.
- Plawda. Pseplasam...- zrobiła smutną minę.
- Już dobrze ważne ze jesteś. A tak w ogóle tu trafiłaś?- wskazała na mnie.
- Tamta pani mnie psyplowadzila.- 'pani' aż tak staro wyglądam?
- O matko nie wiem jak ci dziękować, uratowałaś mi życie, gdyby moja mama się dowiedziała miał bym szlaban do końca życia na wszystko.
-Echh... skąd ja to znam. Wiesz co ja już lecę, bo koleżanki czekają.
-Czekaj chwile, nie wiem jak ci się odwdzięczyć, więc przyjdź jutro na grilla do nas.-zaproponował.
-A to nie będzie problem?
-Oczywiście, że nie.-machnął ręką- masz tu mój numer, zadzwoń lub napisz.
-Ok. Paa.- pomachałam im i poszłam.
Wracając usłyszałam wołanie dziewczyn, były w wodzie. W sumie jeszcze nie byłam dzisiaj w wodzie, więc co mi tam. Powoli podchodziłam do tafli wody, kiedy moje stopy spotkały, cholernie zimną wodę myślałam, że padnę. Chyba siłą by mnie tam nie zaciągnęli. Posłałam dziewczyna sygnał, że woda jest dla mnie za zimna i wróciłam na koc. Położyłam się na brzuchu, wyciągnęłam słuchawki, puściłam muzykę i zaczęłam się opalać. Zmieniłam pozycje na plecy, jednak  leżałam sobie gdy ktoś lub coś na mnie spadło. Szybko podniosłam się, zrzuciłam jakiegoś chłopaka z siebie i wstałam. Przyjrzałam mu się, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to jego loki na głowie, potem jego wysportowana sylwetka, a na końcu jego twarz...

_____________________________________
Jak rozpoznać kto miał dodać rozdział? Po czasie oczekiwania na niego.....
Tak, tak....kto dodaje rozdział? Jessika! A kiedy miała go dodać? Na Nowy Rok?
Upsssssssssssss.......
Ciekawe czy jeszcze ktoś to czyta..... O.o
Pozdrowienia dla tych cierpliwych osób ;)