sobota, 11 maja 2013

Chapter 2 " To może być niezła zabawa"

*Jessika’s POV *

Kiedy wróciłyśmy do domu to Ada od razu rzuciła się na sofę, a Oliwia poszła do swojego pokoju. Hmmmm… mam nadzieje ze poszła tam aby dokończyć pakowanie. Dobra później sprawdzę co tam robi.
- Ada.! Krzyknęłam
-Ciii… Leci Bruno Mars- The Lazy Song.
-Miałaś się pakować.
-No tak wiem ale po tej piosence- i zaciągnęła mnie na środek salonu i zaczęła tańczyć… Hahahah przypomniały mi się czasy jak tańczyłyśmy na W-f to były czasy. Długo tak nie rozmyślałam a zostałam zostałam zaciągnięta do tańca i teraz tańcu tańcu. Piosenka się skończyła a Ada mnie przytuliła prawie zgniotła.
-Dziękuję.-powiedziała
-Ale za co.? - nie powiem trochę mnie to zdziwiło.
-No wiesz zawsze lubiłam z tobą tańczyć i jak zawsze poprawiło mi to humor.- i się uśmiechnęła.
- W takim razie zawsze do usług. No a teraz idź już się spakować.
-Ok. - pobiegła. Ona to ma spida. No tak kiedyś biegała na zawody teraz już tylko po parkach. Tak rozmyślając kierowałam się do pokoju naszej żyrafki. W pokoju Oliwia leżała i słuchała muzyki. Zauważyła ze weszłam uśmiechnęła się i ściągnęła słuchawki.
-Spakowana.?
-Oczywiście.- odpowiedziała zadowolona
-To dobrze. To co teraz robimy.? Może pójdziemy na zakupy i lody.?-zaproponowałam.
-Dobry pomysł. Tylko jeszcze trzeba Adę zawiadomić i czy będzie chciała iść.
- Ja się już tym zajmę. To idę do niej.
-To przyjdź jak już z nią uzgodnisz.
- Ok. - powiedziałam i wyszłam.
*Adrianna’s POV*

Kiedy wbiegłam do pokoju od razu otworzyłam szafę żeby wyciągnąć pozostałe ubranie i je spakować. Jak już zostały mi jakieś trzy bluzki i dwie pary spodni do spakowania do mojego pokoju weszła Jessika.
-Co ty na to żeby iść na zakupy oraz lody.?
- Dzisiaj.?-byłam trochę zdziwiona, zamiast się pakować one chcą iść na zakupy. -Jasne, tylko się przebiorę.
-Okey, wiec my z Oliwia będziemy na ciebie czekać.- powiedziała i wyszła
Podeszłam do szafy i wybrałam strój na dzisiaj. Nie miałam dużego wyboru, bo nie chciałam się rozpakowywać, wiec wzięłam różowa bokserkę, a pozostałe ciuchy dałam do torby i zamknęłam ja. Postawiłam ja kolo drzwi, wzięłam torebkę z łózka i wyszłam, zamykając drzwi.

*Oliwia’s POV*

Drzwi mojego pokoju otworzyły się, a za nimi weszła Jessika. Ściągnęłam słuchawki i rzuciłam szybko:
-I co.? Zgodziła się.?
-Pewnie. Powiedziała ze się tylko przebierze i możemy iść.
-Super! - powiedziałam i zgarnęłam moja torebkę z łózka - Ja już jestem gotowa.- i razem z Jessika wyszłyśmy z pokoju i poszłyśmy na dol. Na dole Jessi zaczęła ubierać buty, a ja jeszcze poszłam się napić. Multiwitamina czy pomarańczowy… Hmmmmm… A napije się multiwitaminy. Szybko wzięłam szklankę z szafki i napój, który postanowiłam wypić. Nalałam sobie soku Multi i wypiłam, odkładając szklankę do zmywarki. Usłyszałam kroki i po chwili „Mama” krzyknęła
-Ej Oliwia, idziesz? My z Ada jesteśmy już gotowe.
-Już idę!- krzyknęłam i wyszłam na podwórze, gdzie czekały na mnie już dziewczyny. Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam.
Kiedy byłyśmy już w galerii poszłyśmy do rożnych sklepów : H&M, House, Cropp, Reserved, Bershka. Ja kupiłam sobie legginsy i super buty, Jessi bezowa marynarkę i sukienkę góra biała a dol w kwiaty, a Ada różowe spodenki w białe serduszka.
W następnych sklepach nic ciekawego nie było, wiec poszliśmy na lody.U lodziarza ja zamówiłam 3 gałki lodów, Jessi tez 3, a Ada 4. No to teraz smaki. Dobra ja biorę 2x truskawkowe i 1 czekoladowa, „Mama” 1 truskawkowa 1 gumę balonowa i 1 toffi, a nasz Ciasteczkowy Potwor wziął 1 truskawkowa 1 czekoladowa 1 mango i 1 cytryna. Zjadłyśmy i zapłaciliśmy. Wzięłyśmy zakupy i kierowałyśmy się w stronę domu. No w końcu dotarłyśmy do celu. Każda z nas poszła do swojego pokoju. Wypakowałam zakupy i schowałam do walizki. Wzięłam naszykowana piżamę i poszłam do łazienki. Już prawie 19 i jutro trzeba wcześnie wstać wiec się wykapie. Napuściłam wody do wanny, puściłam moja ulubiona playlistę, rozebrałam się i weszłam do wanny. Po wyjściu z wanny wysuszyłam moje ciało i posmarowałam je kokosowym balsamem moim ulubionym. Szybko założyłam piżamę i wyszłam z łazienki po mnie weszła „Mama”, a ja jeszcze poszłam do kuchni coś zjeść. W kuchni spotkałam Adę no a kogo innego. Ona chyba tu najwięcej przebywa. Zauważyłam ze weszłam pomachała mi oraz uśmiechnęła się i powróciła do swojej kolacji. Otworzyłam lodówkę wyciągnęłam z niej potrzebne składniki na kanapkę. No tych składników dużo, nie było w sumie tyle potrzebne w końcu jutro wyjeżdżamy. Skończona kanapkę dałam na talerz i usiadam do stołu kolo Ady. Popatrzyłam na nią i chciałam powiedzieć smacznego ale jej kanapki zniknęły, jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłam. Popatrzyła na mnie albo na moja kanapkę, a ja się do niej uśmiechnęłam i zaczęłam jeść mój posiłek. Skończyłam. Uffff. Ale jestem najedzona. Brudny talerz wzięłam i wstawiłam do zmywarki. Znowu usiadłam do stołu i zaczęłam gadać z Ada bo jeszcze nie poszła.
-Wszystko masz spakowane.?- zaczęłam temat.
- No jasne. A ty.?- uśmiechnęła się ze swoim aparacikiem.
- Ja tez. A wykapana i ciuchy na jutro naszykowane.?
- Wykapana. Oczywiście. A ciuchy naszykowane.
Usłyszałam kroki to pewnie „Mama” a kto inny przecież nikt więcej tu nie mieszka oprócz nas trzech. Do kuchni weszła Jessi.
- Hej mamo !- zawołała Ada.
- Hej Timonku !- odkrzyknęła. Timon, Jessi nazywa ja tak od pierwsze gimnazjum.
- Zgłodniałaś.?- spytałam
- No trochę.
- To mi tez możesz zrobić- zawołała Ada.
- Hahahah…wredna małpa- Chyba w całym domu mnie było słychać mój śmiech.
- No co.?- spytała zdezorientowana Ada.
- Jeszcze się nie najadłaś.?- spytałam kiedy się uspokoiłam.
- No własnie nie.- i znowu napad śmiechu, aż spadłam z krzesła. Teraz to Jessi z Ada zaczęły się śmiać, a wraz z nimi. Dobra kiedy się uspokoiłyśmy ja poszłam do mojego pokoju, a Jessi z Ada zostały w kuchni. W pokoju podłączyłam telefon do ładowarki i poszłam spać.


*Jessika’s POV*

Oliwia poszła, a ja zabrałam się za robienie kolacji mi i Adzie bo się nie najadła. Ile ona je a nic nie tyje. To jest nie fair ja tez tak chce. Lepiej jest nie Tyc niż chodzić ciągle na siłownie, aerobik itd. Ale spodobało mi się to i nie chce przestać tam chodzić. Myślę ze tam gdzie jedziemy będą tez takie centra sportowe, to no w końcu jedziemy do Londynu, stolicy Wielkiej Brytanii.
- Nie mogę się doczekać tego aż będziemy już na miejscu .
- Ja też . Po prostu mówię ci : będzie genialnie ! Nowe miejsce , nowa szkoła , nowi znajomi - pisnęła zachwycona .
- Tak , ale zapomniałaś dodać , że nowy język . To jest najgorsze ! Boję się, że mój angielski jest za słaby i że nie będę potrafiła się tam porozumiewać ! - pisnęłam z oburzeniem w głosie , w końcu musiałam ugasić jej entuzjazm .
- Dupa , a nie za słaby . Z Pieszczochem byś wyszła , a nie użalała się nad twoim angielskim - powiedziała zbulwersowana Ada , na co obydwie się zaśmiałyśmy .
Kiedy skończyłam robić kanapki , położyłam je na stole . Jeden talerzyk z kanapkami przed Adą i jeden przed miejscem gdzie miałam zamiar usiąść .
- Dobra już , spokojnie , bo ci zmarszczki wyskoczą ! - powiedziałam śmiejąc się - Chcesz coś do picia ?
- Poproszę .
Podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej dwa kubki , do których nalałam herbaty miętowej , którą zrobiłam w dzbanku przed wyjściem na zakupy . Ostatnie zakupy w tym miejscu . Podałam napój dziewczynie , a sama wzięłam parę łyków z mojego kubka .
- Myślałaś już o tym , żeby znaleźć tam pracę ? - spytałam zaciekawiona .
- Zwariowałaś ?! - dziewczyna spytała . Wyglądała jakby była w lekkim szoku . Kogo ja oszukuję ? Ona była w szoku na poziomie zaawansowanym .
- No nie , makrela - niewzruszona kontynuowałam dalej moją wypowiedź - Myślałam o tym , żeby znaleźć tam na miejscu jakąś pracę . Tak na pół etatu .
- Aha ? Bardzo ciekawe , ale jedno pytanie : PO CO CI TO ?!
- Wiesz , rodzice nie będą nam przesyłać fortuny . Pamiętasz jak siedzieliśmy wszyscy razem i jaką umowę zawarliśmy ? Oni będą nam opłacać tylko mieszkanie i rachunki , a kasę tylko na podręczniki i jedzenie będą przesyłać . Więc oznacza to , że jeśli chcesz chodzić na wielkie zakupy po centrach handlowych i chodzić na imprezy , musisz sobie sama kasę załatwić .
- Skąd to wiesz ?
- Czytałam między wierszami .
- Nie brzmi to najlepiej
- Dlaczego ? To może być niezła zabawa
- W jakim sensie - spojrzała na mnie z grymasem na twarzy .
- Jeny Ada - zaczęłam jęcząc - Zatrudnimy się w trójkę w jakimś barze , restauracji , czy czymś takim i będziemy obsługiwać ludzi , zamówienia im przynosić . Tylko tyle .
- Damy komuś jedzenie do stolika i za to dostaniemy kasę na zakupy , manicure i inne bzdury , których tak do życia potrzebujemy i jakie tylko będziemy chciały bez pytania rodziców o zgodę i proszenia o kasę - udała , że intensywnie nad czymś myśli - wchodzę w to .


_________________________
Siemka ! To pierwszy rozdział , który opublikowałam ja !
Przepraszam za błędy jeśli jakieś wystąpiły.
Mam nadzieję ,że Wam się spodoba .
To do następnego !
Much love ! xxx
Jess.