"Jessika's POV"
Nad jeziorem jesteśmy już jakieś pół dnia i przez ten cały czas praktycznie przesiedziałam w wodzie. Słońce cały czas świeci, niebo było czyste, a woda stawała się coraz cieplejsza. Nie rozumiem jak Ada może cały czas się opalać, przecież woda jest taka ciep...
-Ała! Jak mogłaś?!- krzyknęłam do Oliwii.
-Sorry, miało być w twarz!- spojrzałam na nią wzrokiem mordercy- No dobra to było niechcący.
-No raczej, jakby to było specjalnie, to już nie było by tak pięknie.-warknęłam mrużąc oczy.
-Przepraszaam....
-Przyjmuję.....ech...
-Wiedziałam, nie potrafiłabyś się gniewać na tą słodką mordkę-zrobiła "słodką" minę.
-A jednak mogłabym-wyrzuciłam ręce w powietrze uderzając kogoś przypadkowo-O JEZUS MARIA NIC CI NIE JEST?!
-Nie, przeżyję to, spokojnie-powiedział blondyn uśmiechając się do mnie mile.
-O jeny....przepraszam, naprawdę bardzo bardzo przepraszam! To był wypadek...
-Spokojnie, naprawdę przeżyję-zachichotał niebieskooki- Niall -powiedział wyciągnąwszy rękę w moją stronę.
-Jessika-powtórzyłam czyn chłopaka, starając uśmiechać się miło. Jednak chyba mi coś nie wychodziło.
-Ej nie martw już się, nic już nie czuję, patrz-wskazał na swoją łopatkę-nie ma nawet śladu!
-Ale i tak mi głupio-powiedziałam, po czym przejechałam dłonią po jego skórze.
-Przepraszaam....
-Przyjmuję.....ech...
-Wiedziałam, nie potrafiłabyś się gniewać na tą słodką mordkę-zrobiła "słodką" minę.
-A jednak mogłabym-wyrzuciłam ręce w powietrze uderzając kogoś przypadkowo-O JEZUS MARIA NIC CI NIE JEST?!
-Nie, przeżyję to, spokojnie-powiedział blondyn uśmiechając się do mnie mile.
-O jeny....przepraszam, naprawdę bardzo bardzo przepraszam! To był wypadek...
-Spokojnie, naprawdę przeżyję-zachichotał niebieskooki- Niall -powiedział wyciągnąwszy rękę w moją stronę.
-Jessika-powtórzyłam czyn chłopaka, starając uśmiechać się miło. Jednak chyba mi coś nie wychodziło.
-Ej nie martw już się, nic już nie czuję, patrz-wskazał na swoją łopatkę-nie ma nawet śladu!
-Ale i tak mi głupio-powiedziałam, po czym przejechałam dłonią po jego skórze.
*~~*
Powoli powinniśmy wychodzić z wody no bo...co z opalaniem? Blada przecież chodzić nie będę. A tak po za tym zaczynam się martwić o Adę, ani razu do wody nie weszła a nie wspomnę o tym, że ona tak się nami interesuje. Może zasnęła? Ta....to by było do niej podobne. No, ale bieda spali się. Dobra, ogar Jess ona ma cie w dupie to też ją miej. Ughh, ale ja tak nie umiem.
"Adrianna's POV"
Po tym jakże dziwnym wypadku z chłopakiem w lokach nic się nie zmieniło. Chłopak przeprosił i poszedł.
Boooże dlaczego to ja musze mieć te szczęście i wpadać na ludzi lub oni na mnie?! No pytam się, dlaczego?!
Po opadnięciu emocji dalej się opalałam. Zaraz będę musiała schować się w cieniu pod parasolem, bo się spale, a tego bym nie chciała. Po tych przemyśleniach podniosłam się i usiadłam obok dużego kosza z jedzeniem. Wyciągnęłam kanapkę i zaczęłam się rozglądać.
Po upływie możliwe 30 minut przyszły dziewczyny i z czegoś się śmiały...
- Z czego się śmiejecie? - zapytałam.
- W sumie to z ludzi.
- Czemu?- wspominałam że lubię zadawać pytania.
- Bo patrzą się na ciebie jak na wariatkę.- zachichotała Jess.
- Co ja takiego dziwnego robię?- zmarszczyłam brwi.
- Jesz, i to bardzo dużo.
- Jakie dużo zjadłam tylko ... w sumie to po piątej przestałam liczyć.
Po zebraniu wszystkich rzeczy zaczęłyśmy kierować się do samochodu, po czym włożyliśmy je do bagażnika.
Wchodząc do mieszkania oraz rzucenia wszystkiego w kąt przy tym praktycznie pobiegłam i wskoczyłam na łóżko. Tego było mi trzeba. Nie rozumiem jednego i chyba nigdy nie zrozumiem... tylko się opalałam, a zmęczona jestem jakbym harowała cały dzień. Oczywiście nie obyło się od stania pod drzwiami jakieś pół godziny, bo Jessika nie umiała znaleźć kluczy. Ja na jej miejscu chyba bym nie wytrzymała, ona nigdy nie umie nic odszukać.
Usłyszałam dźwięk, otworzyłam oczy i spostrzegłam się, że musiałam zasnąć. Sprawdziłam telefon i miałam dwie wiadomości, otworzyłam jedną która była o Jessiki.
Boooże dlaczego to ja musze mieć te szczęście i wpadać na ludzi lub oni na mnie?! No pytam się, dlaczego?!
Po opadnięciu emocji dalej się opalałam. Zaraz będę musiała schować się w cieniu pod parasolem, bo się spale, a tego bym nie chciała. Po tych przemyśleniach podniosłam się i usiadłam obok dużego kosza z jedzeniem. Wyciągnęłam kanapkę i zaczęłam się rozglądać.
Po upływie możliwe 30 minut przyszły dziewczyny i z czegoś się śmiały...
- Z czego się śmiejecie? - zapytałam.
- W sumie to z ludzi.
- Czemu?- wspominałam że lubię zadawać pytania.
- Bo patrzą się na ciebie jak na wariatkę.- zachichotała Jess.
- Co ja takiego dziwnego robię?- zmarszczyłam brwi.
- Jesz, i to bardzo dużo.
- Jakie dużo zjadłam tylko ... w sumie to po piątej przestałam liczyć.
Po zebraniu wszystkich rzeczy zaczęłyśmy kierować się do samochodu, po czym włożyliśmy je do bagażnika.
Wchodząc do mieszkania oraz rzucenia wszystkiego w kąt przy tym praktycznie pobiegłam i wskoczyłam na łóżko. Tego było mi trzeba. Nie rozumiem jednego i chyba nigdy nie zrozumiem... tylko się opalałam, a zmęczona jestem jakbym harowała cały dzień. Oczywiście nie obyło się od stania pod drzwiami jakieś pół godziny, bo Jessika nie umiała znaleźć kluczy. Ja na jej miejscu chyba bym nie wytrzymała, ona nigdy nie umie nic odszukać.
Usłyszałam dźwięk, otworzyłam oczy i spostrzegłam się, że musiałam zasnąć. Sprawdziłam telefon i miałam dwie wiadomości, otworzyłam jedną która była o Jessiki.
"Zejdź na dół grubasie"
Pfff... patrz na siebie. Dobra może jest szczuplejsza, no ale nie musi się na mnie wyżywać. A druga wiadomość była od nieznanego numeru.
"Hej tu Derek, mam niespodziankę dla ciebie więc przyjeżdżaj pod ten adres High Holborn"
__________________________________________________________________
Coś od autorek:
*stare lata*
__________________________________________________________________
Coś od autorek:
*stare lata*
*rozmowa telefoniczna*
- Jess, żyjesz tam? Dawno nic nie dodawałaś! Jakieś....trzy lata....
- To to była moja kolej, żeby to napisać?!
- No rozmawiałyśmy o tym nie dawno, znowu nie wzięłaś leków?
- Oj tam...
- A co z muzyką? Dodajemy coś?
- A One Direction żyje jeszcze?
- 15 lat temu jeszcze tak...
- Nic o tym nie słyszałam
- Pewnie znowu nie założyłaś aparatu słuchowego.
- Bo go chyba jeszcze wtedy nie miałam.......
______________________________________________________________
Parę słów ode mnie!
To takie na poprawę humoru :)
Mamy nadzieję, że nie jest najgorszy, a według mnie nie jest taki.
Rozdział dodawany jest po 3 miesiącach! :o Nie pomyślałam, że to tak szybko zleci, a Ada nawet nie męczyła mnie o to, żebym coś napisała.......hmmmm.....dziwne.......
Ale wzięłam się do pracy, bo mam trochę czasu i mam nadzieję, że trochę częściej teraz będą dodawane kolejne rozdziały :)
+ Dziękujemy za cierpliwość <3
To tyle, dziękuję jeśli to przeczytałaś/łeś i do następnego! :)
Buźki, Jess xx