piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 10 "To niesamowite, tyle wygrać"

"Oliwia's POV"

Kurwa, moje nogi. Jestem pewna, że Jessika dostałaby szału. Ciekawe, dlaczego ona nie toleruje przeklinania.  To takie bez sensu, przyjaźnie się z nią od pierwszej gimnazjum i tego nie wiem...
Wracając, dlaczego założyłam te buty. Już czuję te wszystkie odciski na stopach. A miałam w planach pooglądać ciuchy we wszystkich sklepach. Jess wraz z Adą bardzo ochoczo praktyczne po nich biegały. Usiałam na jednej z ławek. Dzisiaj sobota, 6 września. W tym tygodniu nic ciekawego się nie działo, pomijając bojkę Ady z jakąś dziewczyną. Czekaj. Dzisiaj 6 września?! Cholera jasna, jutro są siedemnaste urodziny brunetki. Muszę przestać tyle przeklinać! 
- Ada! - krzyknęłam nagle, sama się nie tego nie spodziewałam, więc nie dziwię się, że ludzie popatrzyli na mnie jak na wariatkę. 
- Co chcesz?- wyszła ze sklepu, którego nazwy nawet wymówić nie umiem.
- Do kurwy nędzy, podejdź bliżej. - przecież nie będę krzyczeć ugh...
- No dobra. - usiadła obok mnie. - Gadaj, bo całego dnia nie mamy, a do tego fajna koszulkę widziałam i jak jej już tam nie będzie to marnie cię widzę. - czy ona mi grozi?
- Dobra nie spinaj się tak, więc jutro Jess ma uro pamiętałaś o tym?- powiedz nie, powiedz nie, nie chce być sama z taka pamięcią.
- Tak, pamiętam kiedy moja przyjaciółka ma urodziny. - przewróciła oczami. - Już nawet kupiłam jej prezent. - po prostu świetnie, czy tylko ja mam skłonność do zapomnienia urodzin własnej przyjaciółki?! 
- Ughh... Jak chcesz możesz ze mną dać ten pieprzony prezent. - OMG życie jest piękne ...
- Dziękuje! Kocham Cię - rzuciłam jej się na szyję.


"Adrianna's POV"

Szłam kilka kroków za dziewczynami, strasznie bolą mnie nogi i do tego od jakiegoś czasu jeszcze głowa. Kierowałam się właśnie do Calvin'a Klein'a, bo chciałam dokupić bluzkę do prezentu Jessiki. Ostatnio widziałam jak użala się nad sobą, ponieważ nie może kupić tej bluzki, bo jest za droga. Jednak moje dobre serduszko postanowiło jej kupić ten ciuch. Muszę zacząć rozglądać się nad ofertami pracy. Już miałam wchodzić do sklepu kiedy czyjaś, zapewnię brudna, łapa mi to uniemożliwiła.
- Co do kurwy? - powiedziałam pod nosem.
- Spokojnie słodka. - że co?! - Zaraz mi podziękujesz.
- Jaaaasne, chyba w snach. - próbowałam wyrwać rękę z jego uścisku.
- W snach powiadasz, och czyli chciałabyś, żebym był w twoich snach. - poruszył figlarnie brwiami.
- Możesz mi to wytłumaczyć?- grzecznie zapytałam, nie chciałam wyjść na jakąś wredną dziewczynę.
- Zaraz sama zrozumiesz.- uśmiechnął się.
Wiedziałam ze skądś kojarzę tego chłopaka... już wiem! Przecież to on siedzi obok mnie na matematyce. Jak mogłam go zapomnieć. Czujecie ten sarkazm?
- Harry jestem. - dzisiaj wyglądał o wiele lepiej niż kiedy go ostatnio widziałam.
- Ada. - kiwnęłam mu głową.
- I... Teraz wchodzisz. - popchnął mnie w stronę wejścia.
Po przekroczeniu progu obok mnie wystrzeliły jakieś serpentyny oraz confetti? Już sama nie wiem. Okay, czy ktoś powie mi o co chodzi?!
- Gratulujemy!- rozglądałam się skąd pochodzi ten dźwięk. - Jesteś 100.000 osobą, która przekroczyła nasze progi.- Zaraz ktoś wyjdzie z kamerą tak? Powiedzą, że to żart i nagrają moją minę która pewnie była  bezcenna.- Proszę, podejdź bliżej. - podeszłam spokojnie do faceta, który do mnie gadał. Czułam na sobie wzrok wszystkich w sklepie, to nie jest zbyt komfortowe.
- Jak się nazywasz słonko?- wymamrotałam, że nazywam się Ada, a mężczyzna ogłosił, że jako 100.000 osoba mogę zrobić zakupy do 400 zł. Wow. Wszytko na koszt filmy oczywiście.
Od 5 minut chodziłam po sklepie i szukałam ciuchów dla siebie. Na razie wzięłam tylko bluzę, bluzkę dla Jess, 3 pary bokserek, spódniczkę, która i tak pewnie założę raz w życiu, ale co tam. Dalej jednak nie wykorzystałam całej sumy pieniędzy, i wtedy zobaczyłam na manekinie piękną sukienkę. Wręcz idealną dla mnie. Czarna, koronkowa, długie rękawy, dół rozkloszowany który dodaje jej uroku. Zdecydowanie muszę ją mieć. Podeszłam do wieszaków gdzie wisiała sukienka i wybrałam swój rozmiar. Po przymierzeniu czy na pewno pasuje poszłam już do kasy. Po wyjściu ze sklepu zaczepiłam Harry'ego.
- Czy to o to ci chodziło?- zapytałam będąc bardzo ciekawa, bo dlaczego w ogóle mu zależało abym to ja była tą 100.000 osobą albo skąd on wiedział kiedy mam wejść.
- Tak. - cóż po jego chłodnym tonie stwierdziłam, że nie ma ochoty ze mną rozmawiać, więc po prostu mówię mu ciche dziękuję i odchodzę. Nie pozwolę żeby ktoś zniszczył mi dzisiaj humor.


"Jessika's POV"

To niesamowite, tyle wygrać. Gdybym to ja tak to wygrała to woohoo, pewnie skakałabym po sklepie jak głupia. A co jeśli bym zemdlała? Dobra, lepiej nie zastanawiać się co by było gdyby.
Po dość męczących zakupach w raz z dziewczynami ledwo wróciłyśmy do domu. Chciałam, żeby zamówiły taxi ale nie, no bo po co wydawać kasę. Ugh...
- Z kim rozmawiasz? - spytałam Adę widząc ją jak wędruje po domu z telefonem przy uchu. Ona tylko uniosła rękę dając mi znać, że nie teraz. Jutro moje 17 urodziny i szczerze to nie mogę uwierzyć, że już tyle żyję na tym świecie. W końcu skończyłam te gimnazjum, które było moim najgorszym okresem w życiu, mieszkam z dwiema najlepszymi przyjaciółkami i wyjechałam do Londynu! Czy to nie jest cudowna historia? Mogę robić co chce, oczywiście jesteśmy pod stała opieką cioci Ady, która swoją drogą jest przemiła. Przeszłam do salonu z którego wychodziła głośna muzyka. Kiedy zobaczyłam Oliwię i Adę tańczące do piosenki Jason'a Derulo - Wiggle to już nawet donośna muzyka przestała mnie denerwować.
- Hej! Dziewczyny!- krzyknęłam najgłośniej jak umiałam, żeby przekrzyczeć muzykę. Obydwie odwróciły się w moją stronę oraz zapytały.
- Co?!- wzięłam pilot i ściszyłam melodie, żebyśmy mogły się normalnie porozumiewać.
- Z czego się tak cieszycie?- to bardzo rzadki widok, cieszą się tak tylko, gdy w radiu leci ich ulubiona piosenka lub jak ktoś im kupi ciasto.
- A więc...- zaczęła Ada.
- Nie zaczyna się zdania od a więc.- przerwałyśmy razem z Oliwią przemowę blondynki.
- Pieprzcie się! Mamy weekend, a wy mi tutaj morały prawicie jak nauczyciele. Wracając, jedziemy do cioci Ilonki naaaa... Ciachoooo! Yaaaas bitches!- ona czyta za dużo fanfiction, teraz kręci mi dupą prawie przed twarzą i śpiewa 'ciacho, ciacho, ciacho' w rytmie wcześniejszej piosenki.


________________________________________________________________
Nowy rozdział na ..... hmmmm koniec świąt!
Buziaki!