piątek, 1 listopada 2013

Chapter 4 "Doznałam szoku... " Part 2


*Olivia's POV"
Po dojechaniu pod naszą kamienice, blok czy jak to tam nazwać. Dobra, zostańmy przy kamienicy. Było ich tu chyba z 6 jak nie więcej. Po wyciągnięciu walizek z bagażnika taxówki, podeszłyśmy pod budynek, teraz tylko, który nas.
-Któraś z nas miała kartkę z adresem co nie?-zapytałam
-Chyba ja.-powiedziała Jessika- Czekaj, sprawdzę.-z torby wyciągnęła teczkę oraz stos kartek.
O Matko! Ile tego?
-To nie to, to tez nie ta...-cały czas przekładała kartki i powtarzała te same słowa.

  *~~*
-To nie jest to, um to też..- siedzimy tu już tutaj 30 minut, a ona dalej nie znalazła tej jednej kartki. Mogła zrobić tam porządek.
-Jejku ile można szukać jednej kartki?!- zapytała się wyraźnie wkurzona Ada.
-Spokojnie zaraz znajdę.-uspokoiła ją Ross.
-Ciesz się że przynajmniej ciepło jest.-mruknęłam.
-MAM JĄ!-krzyknęła chyba trochę za głośno.
-No to powiedz gdzie mamy isć.
-Tu jest napisane że 6/9.
-To jest tam.-wskazałam palcem.
-Palcem się nie pokazuje.-skarciła mnie Jones.
-Oj tam... A nie pokazuje się tylko na ludzi?
-Dobra skończcie.-powiedziała spokojnym tonem Jessie.
-Ok-zgodziłyśmy się równo.
                                                       
                                                        Jessika's POV 
Kiedy doszłyśmy do bloku, który prawdopodobnie jest nasz, od razu na niego spojrzałam.
Miał około 2 piętra i dodatkowo strych. Po wejściu, na dość długi korytarz w oczy rzucały się 6 drzwi. Na jednych pisało "pralnia", potem już były same numerki.
 Podczas wchodzenia po schodach, co nie było zbyt łatwe przez bagaże.
 Dobra jest 6- nie, 7- też nie nasze, 8...O! Jest 9!
-Kto ma klucze? - zapytałam.
-Nooo ....chyba ty- popatrzyła na mnie jak na wariatkę.
-Ach...-czułam się trochę zakłopotana -No tak.
Poszperałam trochę w torebce zanim znalazłam nasze klucze.
Po otworzeniu mieszkania doznałam szoku. Oczywiście bardzo miłego.
 Wyglądało, że nasi rodzice bardzo się starali i udało im się.
Salon był połączony z jadalnią. Bardzo podoba mi się dobór kolorów. Fioletowo-kremowy to był świetny pomysł. Położyłam walizki na boku żeby dziewczyną nie przeszkadzały i poszłam rozejrzeć się po nowym domu. Za pierwszymi drzwiami był pokój (jak myślę) gościnny. Było w nim duże podwójne łóżko, szafka nocna po jednej stronie łóżka, również było tam mini biurko, szafki na jakieś rzeczy oraz książki. Wszystkie meble były tam czerwono-biało-czarne. Wyszłam od razu trafiając do kuchni, która była równie piękna co jak na razie reszta domu.
*Ada's POV*
Pierwszym ruchem było rzucenie walizki w kąt i pobiec do góry zobaczyć pokój. Będąc na górze popatrzyłam na drzwi, 'Oliwia', 'Jessika', jest 'Ada' weszłam do mojego...
-Osz kur...
-Ada nie przeklinaj!-CO ONA? Aż tak głośno to powiedziałam?
Dobra dokończę. Mój pokój był boski. Po prostu piękny. Takiego nawet sobie nigdy nie wyobrażałam. Były tu dwie pary drzwi, jak zgaduję do łazienki i garderoby. Cały pokój nie był zbyt duży, jednak był dla mnie idealny. Łóżko pod oknem, przy ścianie była toaletka. Jeżeli od dziewczyn pokoje tez są takie o których nawet nie marzyły to mogę od razu powiedzieć że będzie nam tu jak w raju.
bez rodziców
nowa szkoła
•nowsze, lepsze mieszkanie
Podsumowując, spokój i pełen luzik.
             
*Oliwia's POV*
Duże łoże, ściany w odcieniu mojego ulubionego koloru, drzwi do garderoby oraz łazienki, biurko z komputerem Apple i szafka nocna przy łóżku, to mój pokój . Mówiąc szczerze nie spodziewałam się że będzie taki piękny. Przez okno widoku zbyt ładnego, ponieważ co może zachwycać w takim samym bloku co my? Tam raczej ma pokój jakiś chłopak, bo stąd mogę już zobaczyć plakaty piłkarzy i... w połowie ubranych kobiet? Nie wnikam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Boom!
Hejka, sorrki za błędy jak coś.
Rozdział mam nadzieje że się podoba
 miał być wczoraj ale coś się nie udało.
Jak tam Helloween.?
Tu macie pokoje dziewczyn:
Ada:







Jessie:

 Oliwia:















 Kuchnia:


 Salon:

 Pokój gościnny:





























wtorek, 24 września 2013

Chapter 4 " I'm dog " Part 1

                                                            *Olivia's POV*
Ten facet wydaje się sympatyczny. No ale mogą to być tylko pozory a jak się mówi "pozory mylą". Ja już siedzę w naszej taxówce i czekam na dziewczyny, ponieważ one dopiero wkładają walizki do bagażnika. Jak na razie patrzyłam przez okno i podziwiałam widoki, które teraz będę mogła mieć je na co dzień. Usłyszałam lekkie skrzypienie drzwi, wiedziałam że to Jones i Ross więc nie chciało mi się odwracać.
Jestem bardzo ciekawa jak wygląda to nasze mieszkanie, wiem tylko tyle że to będzie coś w stylu bloku i będzie ich może z pięć, sześć coś jak małe osiedle. Podziwiałam jeszcze chwile odjeżdżające taxówki, aż
dobiegł mnie głos dziewczyn.
- Och proszę, wsiadaj do przody, starsi mają pierwszeństwo.
- Ale starsi ustępują dzieciom Adrianno!
- Ależ nie, nalegam!
- Ej co wy odwalacie ? - wtrąciłam się w ich dialog.
- Ja nalegam, aby Jessika usiadła z przodu, a ona się spiera.
- No to ty tam usiądź.
- Zwariowałaś?! Słyszałaś jak ten koleś mówił?! Zapraszam do taxówki - przedrzeźniała go po polsku mówiąc - A co jeśli on mnie zgwałci?!
- Dlatego lepiej mnie wysłać na przednie siedzenie, tak?!- odezwała się dotąd milcząca Jessika.
- Ej dobra, skończcie już ten cyrk i wsiadajcie! Ten koleś nikogo nie zgwałci!- ryknęłam rozwścieczona. Cała ta rozmowa toczyła się po polsku, a to tylko dlatego, że ten facet cały czas się tu  kręcił, a po angielsku zrozumiałby to na 100% i  nie byłby z tego zadowolony. Ech...!

                                                        * Adrianna's POV *
 - Ej dobra, skończcie już ten cyrk i wsiadajcie! Ten koleś nikogo nie zgwałci!- syknęła wściekła Olivia. Po jej słowach spojrzałyśmy na siebie z Jessiką i pomału kierowałyśmy się w stronę foteli, mówiąc wcześniej:
- To ja pójdę usiąść przodu- tak, naprawdę są to słowa wypowiedziane przez Jessikę.
- Więc ja zajmę miejsce z tyłu tuż za tobą.- powiedziałam, biorąc przykład z Jess.
Po zajęciu miejsc, zapieliśmy pasy.
- Are you ready?- usłyszałyśmy i spojrzałyśmy w stronę, z której dochodził ten głos.
- Yeah!- krzyknęłyśmy entuzjastycznie,a facet za kierownicą ruszył.
Każda otworzyła okno do końca na co pozwolił nasz kierowca.
Jechaliśmy tak podziwiając Londyn. Boże, co to za przeżycie! Jechaliśmy obok Big Ben'a ! Przejeżdżaliśmy przez znany most "Tower Bridge", a ten koleś Mark dużo nam naopowiadał o tutejszych zabytkach i miejscach, które musimy zwiedzić i to koniecznie! Mamy jeszcze dużo czasu do szkoły, więc szykuje się zwiedzanie! Po chwili stanęliśmy w korku? Nie wiem jak to się tutaj określa, ale nawet "stanie w korku" było tutaj bardziej ekscytujące niż w Polsce. Ale czemu? Na to pytanie chyba nikt nie znał odpowiedzi.
 Staliśmy tak dobrą chwilę zanim kierowca mógł znów ruszyć. Co czuję będąc tutaj? Szczęście. Dziękuję rodzicom, że po tylu godzinach namawiania, płaczu i walenia drzwiami o futrynę zgodzili się mnie tutaj puścić.  Jedyne o czym myślę siedząc tutaj, to to, że jestem cholerną szczęściarą, mam wspaniałe przyjaciółki, kochanych rodziców, spełnione jedno marzenie z mojej dłuuugiej listy.
 W aucie zrobił się przeciąg, nasze włosy nagle zaczęły żyć własnym życiem, rozchodząc się w inne strony świata. Wychyliłam lekko głowę za szybę. Spodobało mi się to.
- Co
- Yeah
- What? - spytałam zdezorientowana. Przecież on nawet nie wiedział o co chciałam go spytać! Spojrzałam na Jessikę.
- Pozwolił ci wychylić głowę przez okno, głuptasie - uśmiechnęła się szeroko.
- Ahaaaa to dużo wyjaśnia - zachichotałam.
 Skoro mogę to czemu nie?
 Wychyliłam lekko głowę przez okno. Spodobało mi się. Wychyliłam się trochę mocniej, opierając się rękoma o drzwi. Bosko. 

- Ej gays! - krzyknęłam tak, żeby tylko oni mogli mnie usłyszeć. Wywaliłam język na zewnątrz i skuliłam ręce, żebym wyglądała jak pies - I'm a dog.
Jedyne co mi odpowiedziało to głośny śmiech, ale co mi tam.
Wydaje mi się, że ten nowy rozdział w moim życiu będzie jednym z najlepszych .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hi!
Jak tam leci w szkole? Hahahaha
Oto kolejny rozdział :D Mam nadzieje że się spodoba !
Love You !
Ada.

















środa, 21 sierpnia 2013

Chapter 3

Proszę przeczytajcie notatkę pod rozdziałem :)
____________________________________

*Jessika's POV*

- No to super! -nie powiem, trochę się ucieszyłam, ponieważ czasami trudno jej przemówić do rozsądku.
- Czyli ty już myślałaś gdzie będziesz pracować? -zapytała po krótkiej chwili ciszy.
- Mniej więcej.
- To znaczy?
- To znaczy ,że myślałam nad kelnerką w jakiejś kafeice .A co?
- Yhmmmm... Nic ,nic. Ciekawe czy będzie wolne miejsce w sklepie zoologicznym!
- Możliwe ,że będzie. Trzeba się tylko rozejrzeć.
- No bo wiesz ,kocham zwierzęta i ta praca byłaby dla mnie idealna... Jakbym była kelnerką możliwe ,że wszystko by mi z tacy zlatywało ,a jako sprzedawca to też nie bardzo.
- Powiedzmy ,że cię rozumiem.
- Dobra ,idę do siebie -powiedziała ,po czym ziewnęła. Wzięła jeszcze talerz i włożyła go do zmywarki .Gdy była już przy drzwiach ,szybko powiedziała jeszcze "Dobranoc" i poszła. Chwilę później wróciła.
- A jutro jak dojedziemy na lotnisko? -powiedziała szybko.
- Mnie rodzice ,Oliwię też i ciebie też. Wszyscy jadą ,żeby się z nami pożegnać.
- A do mnie nikt nie dzwonił.
- Właściwie to dzwoniła twoja mama -uśmiechnęłam się nerwowo.
- A czemu nic mi nie powiedziałaś ?
- No właśnie zapomniałam.
- Yhymm... To dobranoc.
- Dobranoc


*Olivia's POV*


Rano obudziły mnie promienie letniego słońca ,błądzące beztrosko po mojej twarzy. Nie chciałam tak wcześnie wstać ,bo jeszcze nawet budzik nie zadzwonił ,dlatego przewróciłam się plecami do okna. Jednak i to nie działało ,gdyż zaraz po tym usłyszałam huk, który rozległ się po całym mieszkaniu. Momentalnie otworzyłam szeroko oczy i szybko wybiegłam sprawdzić co się stało.
Rozejrzałam sie dookoła i zauważyłam, że Jessika robi dokładnie to samo. Pewnie też spała, bo wyglądała jakby ktoś wybudził ją z hibernacji, a jej włosy wyglądały jakby na głowie szop jej siedział.
- Co się stało? -spytała zachrypniętym głosem.
- Nie wiem -powiedziałam- zakładam, że Ada miała coś wspólnego z tym.
- To jest na 100% pewne
- Dobra, idź spać dalej,ja sprawdzę co się stało.
Dziewczyna z szopem rzuciła tylko krótkie "OK" i zniknęła za drzwiami, natomiast ja poszłam w stronę schodów i zeszłam nimi w dół. Spojrzałam i ujrzałam Adę tachającą swoje walizki do salonu.
- O! Cześć Oliwia, już wstałaś? O kurczę, a może to ja cie obudziłam? -powiedziała z miną winnego.
- Tym hukiem mogłaś martwego obudzić, a tak poza tym, to co ty odwalasz?
- Postanowiłam znieść swoje bagaże już na dół i kiedy znosiłam jeden po schodach przez przypadek poleciał sam, z góry na dół po schodach.
- Aha, dobra, to ja też idę się jeszcze przespać.
- Spoko, to do potem.
Przyszłam do pokoju i położyłam się spowrotem pod kołdrę, która jeszcze była ciepła.
"Ludzie, zapowiada się ciężki dzień" -pomyślałam.


*Jessika's POV*


Otworzyłam oczy, siadając pomału na łóżku. Rozejrzawszy się podeszłam do okna i otworzyłam je na ościerz.
"Trzeba wpuścić tu trochę świerzego, letniego powietrza"
Spojrzałam w lustro, które było drzwiami jednej z moich szaf.
"Szara piżamka w niebieskie misie i każdy włos na głowie skierowany w inną stronę sprawiają, że wyglądam F-A-T-A-L-N-I-E-! Trzeba się ogarnąć i zejść na dół"- pomyślałam. Otworzyłam moją szafę i chciałam wybrac ubrania kupione wczoraj. Już wczoraj myślałąm nad tym co założę na ten dzień i zdecydowałam się na to.
Kiedy się już ubrałam, poszłam zobaczyć do Oliwii. "Pewnie jeszcze śpi"-tak jak myślałam, to samo zobaczyłam. A dokładnie zobaczyłam Oliwię w łóżku, przykrytą kołdrą do czubka głowy. Odkryłam ją trochę. Ooo...Jaka słodka mordka jak śpi. Szturchnęłam ją, ale przewróciła się na bok na drugi bok.
- Nie wiem kim jesteś, ale daj mi spać -powiedziała zachrypniętym głosem.
- Ale musisz wstawać. Zaraz przyjadą rodzice.
- Tak szybko
- No, tak szybko. Ubierz się i chodź na śniadanie
- Ok, już wstaję
Szybko wyszłam, zeszłam na dół i zauważyłam naszego żarłoka.


*Adrianna's POV*

Siedziałam sobie spokojnie w salonie i oglądałam TV. W sumie to się nudziłam, bo w telewizji leciały stare odcinki "Przepis na życie". Czekałam aż Jessika z Oliwią przyjdą. Wkońcu usłyszałam kroki na schodach i ujżałam Jessi.
- Hej Jessi -przywitałam się.
- Hej Timonku
- Jak tam się spało? A i jeszcze muszę was przeprosić
- A dobrze dopóki nas nieobudziłaś
- No właśnie za to chce was przeprosić. Ja naprawdę nie chciałam ...
- Dobra, już się nie tłumacz -zaczęła się ze mnie śmiać, zaraz potem dołączyłam do niej- ja wiem,że nie chciałaś
- Na przeprosiny zrobiłam wam śniadanie, ale czekałam i nie przyszłyście, więc je zjadłam- czułam jak się rumienię. O nie! Rumieńce schodźcie!
- Słodko się rumienisz i nie wiem dlaczego się zasłaniasz. A i dzięki za śniadanie na pewno było pyszne, ale ja nie jestem głodna.
- Jak możesz nie być głodna?!
- No wiesz, nigdy nie latałam samolotem i mam stracha.
- Ja też pierwszy raz lecę samolotem, oczywiście, mam ogromnego stracha, ale i muszę coś zjeść
- Bo ty jesteś cały czas głodna!
- Też fakt. Dobra, zmieńmy temat -zaproponowałam.
- Ok. Tylko na jaki? -spytała.
- Oooo... Słyszysz?
- Yhymm Oliwia idzie
Nagle do salonu weszła wspomniana dziewczyna. Rozejrzała się i wyszła. Tak po prostu wyszła. Spojrzałyśmy na siebie porozumiewawczo i wzruszyłyśmy ramionami.
- Ej, a rodzice nie mieli przyjechać? Jest już -spojrzałam na zegarek- 4.45, a mieli być 40 po
- No wła -wtedy własnie weszli nasi rodzice- śnie
- O wilku mowa
- W sumie to o wilkach -poprawiła mnie.
- Hmmm... no tak . Hahaha
- Ok. Chodź pomóż mi znieść moje walizki -popatrzyła na mnie oczami takimi jak ten kot ze Shreka.
- No ok.
- Jupi. Wiedziałam, że moim oczom się nie oprzesz! Haha
- Chciałabyś -wytknęłam jej język.
Jessi się tylko uśmiechnęła i poszła na górę. Ja poszłam zaraz za nią. Weszłam do pokoju, a "Mama" z jedną walizką już wychodziła. Wzięłam z niej przykład i wzięłam jedną walizkę i poszłam z nią na dół. Kiedy juz tam byłam Jessi poszła po ostatnią i torby podręczne. Ja już zostałam na dole i poszłam się przywitać z rodzicami. W salonie ich nie było, więc będą będą w kuchni. Tak jak myślałam, byli tam. W oczach mamy widziałam łzy i chyba najchętniej by mnie nie puściła za granicę.
- Córeczko! -krzyknęła i dosłownie rzuciła się na mnie.
- Mamo -powiedziałam trochę zażenowana -przecież nie umieram, jeszcze mnie zobaczysz!
- Wiem, ale będzie mi ciebie brakować. Nie dość, że mało się widzimy to teraz w ogóle nie będziemy się widzieć
- Przecież wiem, ale jest jeszcze Skype lub telefon -zaśmiałam się- ale nie płacz- poprosiłam.
- No dobrze, ale przez Skype nie będę mogła cię przytulić. Ok, już się uspokajam, ale pamiętaj masz być tam odpowiedzialna...Jestem z ciebie dumna
- Oj mamo ...Ej -otarłam jej łzę, która spływała po policzku -miałaś nie płakać
- To są łzy szczęścia, skarbie
- Łzy to łzy. Dobra mamo, wdech i wydech. To ma być mój najlepszy dzień w życiu, a jak narazie to jeszcze jesteśmy w domu, a musimy jechać na lotnisko.
- No dobra, biore się w garść
- To zbieramy się, bo się spóźnimy. Jest już -znowu spojrzałam na zegarek i zamarłam- jest już 5.20, musimy jechać.
- Tyle prawiłaś mi kazania, skarbie, że wszyscy już zdążyli wsiąść do samochodu
- Hahahaha... No to chodźmy
Weszliśmy do auta, ponieważ wszyscy jedziemy jednym, wielkim, takzwanym "mini-busem". Usiadłam na swoim miejscu. Droga nie zajmie dużo czasu, więc nie wyciągałam telefonu ani nic. Zaczęłam rozmawiać z Oliwią, w między czasie rozejrzałam się po naszym busie. Wszyscy z kimś gadali. Prowadził tata Oliwii, moja mama siedziała z przodu, obok taty dziewczyny, Jessiki mama z mamą Żyrafki, a mój tata gadał z tatą Jess, a ona siedziała rozmyślona i wpatrywała się w okno.
Zanim zdążyłam dobrze rozwinąć temat do rozmowy byliśmy już na miejscu.
Powoli wysiadaliśmy z busa. Ja, Jess i Oliwia wzięłyśmy nasze torby i już szłyśmy na lotnisko, a rodzice tuż za nami.
Oliwia usiadła na krzesełku przy ścianie, a ja i Jess zrobiłyśmy to co ona. Zaraz potem dołączyli do nas rodzice.
- Ada, słuchaj, pamiętasz ciocię Ilonę?- zapytała mama.
- Jak mogłabym zapomnięć? Jak miałam 13 lat to się wyprowadzili.
- Wiesz, że ona ona ma teraz córeczkę?
- Naprawdę?
- Tak, w styczniu skończyła 2 latka, a nazywa się Milena.
- Oooo... jak słodko ...
- A właśnie teraz ciocia mieszka w Londynie, może ją spotkasz. Dzwoniłam do niej, tu masz jej adres -wręczyła mi małą karteczkę- No i wiedz, że ciocia chciałaby cię zobaczyć, bo się stęskniła
- Też chętnie ją zobaczę
- A pamiętasz Darka i Piotrka
- Jasne jak mogłabym zapomnieć najleppszych kuzynów
- Ha ha!- zaśmiała się.
- No co?- spytałam.
- Najlepsi...Pamiętam jak się wygłupiałaś z nimi lub jak biłaś Darka jak cię wkurzał
- To były czasy- aż uśmiech sam mi się pocisnął na twarz, wspominając te czasy.
"Osoby lecące samolotem Wrocław- Londyn proszone są na pokład"- te słowa nagle zadźwięczały w glośnikach. Wszyscy zaczeliśmy się żegnać, przytulać, a także nie obylo się bez łez. Przytuliłam mocno rodziców i chwyciłam walizki. Cchciałam iść kiedy mama jeszcze raz rzuciła się na mnie jak w domu i szepnęła mi do ucha:
- Tylko o nas nie zapomnij i bądź grzeczna, skarbie
- Oj mamo...Spokojnie. Nie martw się, nie zapomne.
Ostatni raz na nią spojrzałam i poszłam na odprawe. Na początku powiedziałam tym gościom, że mam aparat, żeby nie było zbędnego zamieszania. Zaraz za mną była Oliwia i Jessi. Odwróciłam się i pomachałam mamie i tacie. Tak samo postąpiły dziewczyny. Moja mama strasznie płakała, ale ze "szczęścia".
Weszłam na pokład i zajełam swoje miejsce akurat pod oknem. Koło mnie usiadła Jessika , a obok niej Oliwka. Widziałam po Oliwii, że będzie spała, mi się odechciało. Poczekałam tylko, aż wystartujemy i będę słuchała muzyki. Nie minęło wiele czasu, a usłyszeliśmy głos stewardessy, że dosłownie za chwilę wystartujemy. Mineła nie cała minuta i samolot się poruszył. Po minie Jess można było stwierdzić, że jest jej niedobrze.
Jej mina była bezcenna. Spytałam się jej:
- Wszystko dobrze Jessi ?
- Yhmmmm zaraz mi przejdzie
- Poczekaj -zaczęłam szukać w torebce i ... znalazłam- Masz
- Co to?
- Aviomarin. Do ciumkania, hah
- Ahhh...Dzięki -wzięła jedną tabletkę do buzi.
- Proszę. Będziesz spać czy słuchać muzyki?
- Ani to, ani to. Ale mam do ciebie małą prośbę ...
- Słucham Cię
- Nie zamieniłabys się miejscem?
- A zamieniłabym się
- Jesteś wielka -wstałam i szybko zamieniłyśmy się miejscami.
- Teraz ci lepiej? -uśmiechnęłam się.
- O wiele -posłała mi również jej promienny uśmiech.
- To się cieszę. Dobra ja będę słuchać muzyki, jakbyś chciała pogadać to mnie szturchnij lub coś, a jakbym zasnęła to potem mnie obudź, ok?
- Ok.
Założyłam słuchawki i puściłam moją ulubioną play listę i zamknęłam oczy. Zaczęłam sobie marzyć jak będzie w Londynie. Lubię tak czasami pomarzyć. Słuchając muzyki, czułam że powoli odpływam. Mimo moim staraniom i tak zasnęłam. Spało mi się super. Nagle poczułam, że ktoś mnie szturcha. Najpierw otworzyłam jedno oko, kiedy zobaczyłam że to Jess otworzyłam drugie.
- Zaraz lądujemy -powiedziała swoim miłym tonem głosu.
- Już? -zdziwiłam się.
- Spałaś, więc ci szybko to minęło -zaśmiała się.
- Trzeba było mnie obudzić
- Ale tak słodko spałaś
- Ta jasne, miałaś fajne widoki z jednej strony ja, a drugiej okno, ale lepiej usiądź, bo wiesz co mi się śniło?
- Zaskocz mnnie
- Byłyśmy w jakiejś sali. Ćwiczyłyśmy piosenke i nagle weszło pięciu przystojniaków, jeden z nich miał farbowane, blond włosy, aparat na zęby, błękitne oczy, drugi kręcone, trochę dłuższe włosy, na twarzy miał słodkie dołeczki i zielone oczy, trzeci brązowe włosy zaczesane na prawą stronę i zielono-niebieskie oczy i marchewkę w ręku, czwarty miał brązowe oczy i czarne lub ciemno brązowe włosy i oczy, a ostatni jak dla mnie byl najsłodszy, miał brązowe włosy i oczy, ale był taki tajemniczy. Niby zwykły sen, ale był taki tajemniczy. Mówię ci.
- No zwykły sen. Nie wiem co w tym dziwnego
- No coś tam jeszcze było, ale nie pamiętam co ...
- To co zapomniałaś pewnie było najciekawsze -puściła mi oczko.
- No może, ale pamietam jak się patrzyłaś na tego w zielonych oczach i lokach. Ahmmm... ten twój wzrok! Hahahaha
- I co się śmiejesz! Pewnie ładny był!-szturchnęła mnie łokciem.
- Jak dla mnie to nie, ale mamy inny gust, ale to nawet dobrze. Wiesz czemu?
- Bo nie będziemy oglądać się za tymi samymi chłopakami?
- Dokładnie
- Więc bardzo dobrze, że masz inny -zaśmiałyśmy się, a w międzyczasie schowałam telefon wraz ze słuchawkami do torebki. Potem odwróciłam się i zobaczyłam śpiąca Oliwię.Zaczęłam ją szturchać, ponieważ pilot już podchodził do lądowania.
- Oliwia wstawaj
- Już lądujemy? - spytała zaspana.
- Tak.
- Ok, już wstaję - przeciągnęła się tak, że ręką przed oczami machnęła.
- Uważaj z tą ręką
- Upss...Sorka.
- Nic się nie stało.
Samolot już wylądował, a my byłyśmy w stolicy, czyli w LONDYNIE! W końcu, zawsze marzyłam o tym, aby tu przyjechać.
Wszystkie wstałyśmy z siedzenia oraz kierowałyśmy się w stronę wyjścia.
Poszłyśmy po nasze walizki. Mama mi mówiła, że przed lub na lotnisku będzie stał jakiś facet z naszymi nazwiskami.
Zauważyłam moje walizki, a zaraz za nimi były Jessi i Oliwii. W międzyczasie rozejrzałam się po całym lotnisku za tym facetem. Nie powiem, duże jest to pomieszczenie, a ludzi jeszcze więcej.
Po odbiorze naszych walizek spacerowałyśmy po całym lotnisku, gdy nagle jakiś facet poklepał po ramieniu Jessikę. Wszystkie się obróciłyśmy i okazało się, że to ten facet, który miał nas zawieść pod naszą kamienicę.

*Jessika's POV*

Szłyśmy sobie spokojnie, rozglądając się dookoła i szukając mężczyzny z naszymi imionami. Chodziłyśmy tak przez jakąś chwilę, gdy poczułam klepanie po ramieniu.
Boże, jak ja się wystraszyłam, gdy odwróciłam głowę, a 4 centymetry od mojej twarzy była twarz jakiegoś kolesia, o mało co nie glebłam, gdy go zobaczyłam.
Żeby jeszcze przystojny był .... Phi! Ale nie był. No ale co ja zrobię?
*Rozmowy będą się toczyć w języku angielskim*
- Jessika, Adrianna i Oliwia, jak przypuszczam - nic się nie odezwałam tylko pokiwalam twierdząco głową - zapraszam ze mną do taksówki.
Dziwnie to zabrzmiało, ale on to chyba zauważył po naszych minach, więc szybko dodał:
- Spokojnie, Mark Anton, taksówkarz. Miałem was powieżć do waszego nowego domu.

________________________________
Chciałam Was przeprosić, że musieliście tak długo czekać na ten rozdział. Wiem, że wiele osób się tym pewnie denerwowało <Ada> ale poprostu nie potrafiłam zabrać się do przepisania tego. Starałam się, ale ten rozdział jest naprawdę długi, a poza tym są wakacje i jestem trochę zajęta innymi rzeczami....
Mam nadzieję, że rozdział 3 Wam się spodoba i od razu przepraszam za wszystkie błędy, jeśli jakiekolwiek zauważyliście. Dziękuję, że to przeczytaliście :)
#MuchLove

sobota, 11 maja 2013

Chapter 2 " To może być niezła zabawa"

*Jessika’s POV *

Kiedy wróciłyśmy do domu to Ada od razu rzuciła się na sofę, a Oliwia poszła do swojego pokoju. Hmmmm… mam nadzieje ze poszła tam aby dokończyć pakowanie. Dobra później sprawdzę co tam robi.
- Ada.! Krzyknęłam
-Ciii… Leci Bruno Mars- The Lazy Song.
-Miałaś się pakować.
-No tak wiem ale po tej piosence- i zaciągnęła mnie na środek salonu i zaczęła tańczyć… Hahahah przypomniały mi się czasy jak tańczyłyśmy na W-f to były czasy. Długo tak nie rozmyślałam a zostałam zostałam zaciągnięta do tańca i teraz tańcu tańcu. Piosenka się skończyła a Ada mnie przytuliła prawie zgniotła.
-Dziękuję.-powiedziała
-Ale za co.? - nie powiem trochę mnie to zdziwiło.
-No wiesz zawsze lubiłam z tobą tańczyć i jak zawsze poprawiło mi to humor.- i się uśmiechnęła.
- W takim razie zawsze do usług. No a teraz idź już się spakować.
-Ok. - pobiegła. Ona to ma spida. No tak kiedyś biegała na zawody teraz już tylko po parkach. Tak rozmyślając kierowałam się do pokoju naszej żyrafki. W pokoju Oliwia leżała i słuchała muzyki. Zauważyła ze weszłam uśmiechnęła się i ściągnęła słuchawki.
-Spakowana.?
-Oczywiście.- odpowiedziała zadowolona
-To dobrze. To co teraz robimy.? Może pójdziemy na zakupy i lody.?-zaproponowałam.
-Dobry pomysł. Tylko jeszcze trzeba Adę zawiadomić i czy będzie chciała iść.
- Ja się już tym zajmę. To idę do niej.
-To przyjdź jak już z nią uzgodnisz.
- Ok. - powiedziałam i wyszłam.
*Adrianna’s POV*

Kiedy wbiegłam do pokoju od razu otworzyłam szafę żeby wyciągnąć pozostałe ubranie i je spakować. Jak już zostały mi jakieś trzy bluzki i dwie pary spodni do spakowania do mojego pokoju weszła Jessika.
-Co ty na to żeby iść na zakupy oraz lody.?
- Dzisiaj.?-byłam trochę zdziwiona, zamiast się pakować one chcą iść na zakupy. -Jasne, tylko się przebiorę.
-Okey, wiec my z Oliwia będziemy na ciebie czekać.- powiedziała i wyszła
Podeszłam do szafy i wybrałam strój na dzisiaj. Nie miałam dużego wyboru, bo nie chciałam się rozpakowywać, wiec wzięłam różowa bokserkę, a pozostałe ciuchy dałam do torby i zamknęłam ja. Postawiłam ja kolo drzwi, wzięłam torebkę z łózka i wyszłam, zamykając drzwi.

*Oliwia’s POV*

Drzwi mojego pokoju otworzyły się, a za nimi weszła Jessika. Ściągnęłam słuchawki i rzuciłam szybko:
-I co.? Zgodziła się.?
-Pewnie. Powiedziała ze się tylko przebierze i możemy iść.
-Super! - powiedziałam i zgarnęłam moja torebkę z łózka - Ja już jestem gotowa.- i razem z Jessika wyszłyśmy z pokoju i poszłyśmy na dol. Na dole Jessi zaczęła ubierać buty, a ja jeszcze poszłam się napić. Multiwitamina czy pomarańczowy… Hmmmmm… A napije się multiwitaminy. Szybko wzięłam szklankę z szafki i napój, który postanowiłam wypić. Nalałam sobie soku Multi i wypiłam, odkładając szklankę do zmywarki. Usłyszałam kroki i po chwili „Mama” krzyknęła
-Ej Oliwia, idziesz? My z Ada jesteśmy już gotowe.
-Już idę!- krzyknęłam i wyszłam na podwórze, gdzie czekały na mnie już dziewczyny. Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam.
Kiedy byłyśmy już w galerii poszłyśmy do rożnych sklepów : H&M, House, Cropp, Reserved, Bershka. Ja kupiłam sobie legginsy i super buty, Jessi bezowa marynarkę i sukienkę góra biała a dol w kwiaty, a Ada różowe spodenki w białe serduszka.
W następnych sklepach nic ciekawego nie było, wiec poszliśmy na lody.U lodziarza ja zamówiłam 3 gałki lodów, Jessi tez 3, a Ada 4. No to teraz smaki. Dobra ja biorę 2x truskawkowe i 1 czekoladowa, „Mama” 1 truskawkowa 1 gumę balonowa i 1 toffi, a nasz Ciasteczkowy Potwor wziął 1 truskawkowa 1 czekoladowa 1 mango i 1 cytryna. Zjadłyśmy i zapłaciliśmy. Wzięłyśmy zakupy i kierowałyśmy się w stronę domu. No w końcu dotarłyśmy do celu. Każda z nas poszła do swojego pokoju. Wypakowałam zakupy i schowałam do walizki. Wzięłam naszykowana piżamę i poszłam do łazienki. Już prawie 19 i jutro trzeba wcześnie wstać wiec się wykapie. Napuściłam wody do wanny, puściłam moja ulubiona playlistę, rozebrałam się i weszłam do wanny. Po wyjściu z wanny wysuszyłam moje ciało i posmarowałam je kokosowym balsamem moim ulubionym. Szybko założyłam piżamę i wyszłam z łazienki po mnie weszła „Mama”, a ja jeszcze poszłam do kuchni coś zjeść. W kuchni spotkałam Adę no a kogo innego. Ona chyba tu najwięcej przebywa. Zauważyłam ze weszłam pomachała mi oraz uśmiechnęła się i powróciła do swojej kolacji. Otworzyłam lodówkę wyciągnęłam z niej potrzebne składniki na kanapkę. No tych składników dużo, nie było w sumie tyle potrzebne w końcu jutro wyjeżdżamy. Skończona kanapkę dałam na talerz i usiadam do stołu kolo Ady. Popatrzyłam na nią i chciałam powiedzieć smacznego ale jej kanapki zniknęły, jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłam. Popatrzyła na mnie albo na moja kanapkę, a ja się do niej uśmiechnęłam i zaczęłam jeść mój posiłek. Skończyłam. Uffff. Ale jestem najedzona. Brudny talerz wzięłam i wstawiłam do zmywarki. Znowu usiadłam do stołu i zaczęłam gadać z Ada bo jeszcze nie poszła.
-Wszystko masz spakowane.?- zaczęłam temat.
- No jasne. A ty.?- uśmiechnęła się ze swoim aparacikiem.
- Ja tez. A wykapana i ciuchy na jutro naszykowane.?
- Wykapana. Oczywiście. A ciuchy naszykowane.
Usłyszałam kroki to pewnie „Mama” a kto inny przecież nikt więcej tu nie mieszka oprócz nas trzech. Do kuchni weszła Jessi.
- Hej mamo !- zawołała Ada.
- Hej Timonku !- odkrzyknęła. Timon, Jessi nazywa ja tak od pierwsze gimnazjum.
- Zgłodniałaś.?- spytałam
- No trochę.
- To mi tez możesz zrobić- zawołała Ada.
- Hahahah…wredna małpa- Chyba w całym domu mnie było słychać mój śmiech.
- No co.?- spytała zdezorientowana Ada.
- Jeszcze się nie najadłaś.?- spytałam kiedy się uspokoiłam.
- No własnie nie.- i znowu napad śmiechu, aż spadłam z krzesła. Teraz to Jessi z Ada zaczęły się śmiać, a wraz z nimi. Dobra kiedy się uspokoiłyśmy ja poszłam do mojego pokoju, a Jessi z Ada zostały w kuchni. W pokoju podłączyłam telefon do ładowarki i poszłam spać.


*Jessika’s POV*

Oliwia poszła, a ja zabrałam się za robienie kolacji mi i Adzie bo się nie najadła. Ile ona je a nic nie tyje. To jest nie fair ja tez tak chce. Lepiej jest nie Tyc niż chodzić ciągle na siłownie, aerobik itd. Ale spodobało mi się to i nie chce przestać tam chodzić. Myślę ze tam gdzie jedziemy będą tez takie centra sportowe, to no w końcu jedziemy do Londynu, stolicy Wielkiej Brytanii.
- Nie mogę się doczekać tego aż będziemy już na miejscu .
- Ja też . Po prostu mówię ci : będzie genialnie ! Nowe miejsce , nowa szkoła , nowi znajomi - pisnęła zachwycona .
- Tak , ale zapomniałaś dodać , że nowy język . To jest najgorsze ! Boję się, że mój angielski jest za słaby i że nie będę potrafiła się tam porozumiewać ! - pisnęłam z oburzeniem w głosie , w końcu musiałam ugasić jej entuzjazm .
- Dupa , a nie za słaby . Z Pieszczochem byś wyszła , a nie użalała się nad twoim angielskim - powiedziała zbulwersowana Ada , na co obydwie się zaśmiałyśmy .
Kiedy skończyłam robić kanapki , położyłam je na stole . Jeden talerzyk z kanapkami przed Adą i jeden przed miejscem gdzie miałam zamiar usiąść .
- Dobra już , spokojnie , bo ci zmarszczki wyskoczą ! - powiedziałam śmiejąc się - Chcesz coś do picia ?
- Poproszę .
Podeszłam do szafki i wyciągnęłam z niej dwa kubki , do których nalałam herbaty miętowej , którą zrobiłam w dzbanku przed wyjściem na zakupy . Ostatnie zakupy w tym miejscu . Podałam napój dziewczynie , a sama wzięłam parę łyków z mojego kubka .
- Myślałaś już o tym , żeby znaleźć tam pracę ? - spytałam zaciekawiona .
- Zwariowałaś ?! - dziewczyna spytała . Wyglądała jakby była w lekkim szoku . Kogo ja oszukuję ? Ona była w szoku na poziomie zaawansowanym .
- No nie , makrela - niewzruszona kontynuowałam dalej moją wypowiedź - Myślałam o tym , żeby znaleźć tam na miejscu jakąś pracę . Tak na pół etatu .
- Aha ? Bardzo ciekawe , ale jedno pytanie : PO CO CI TO ?!
- Wiesz , rodzice nie będą nam przesyłać fortuny . Pamiętasz jak siedzieliśmy wszyscy razem i jaką umowę zawarliśmy ? Oni będą nam opłacać tylko mieszkanie i rachunki , a kasę tylko na podręczniki i jedzenie będą przesyłać . Więc oznacza to , że jeśli chcesz chodzić na wielkie zakupy po centrach handlowych i chodzić na imprezy , musisz sobie sama kasę załatwić .
- Skąd to wiesz ?
- Czytałam między wierszami .
- Nie brzmi to najlepiej
- Dlaczego ? To może być niezła zabawa
- W jakim sensie - spojrzała na mnie z grymasem na twarzy .
- Jeny Ada - zaczęłam jęcząc - Zatrudnimy się w trójkę w jakimś barze , restauracji , czy czymś takim i będziemy obsługiwać ludzi , zamówienia im przynosić . Tylko tyle .
- Damy komuś jedzenie do stolika i za to dostaniemy kasę na zakupy , manicure i inne bzdury , których tak do życia potrzebujemy i jakie tylko będziemy chciały bez pytania rodziców o zgodę i proszenia o kasę - udała , że intensywnie nad czymś myśli - wchodzę w to .


_________________________
Siemka ! To pierwszy rozdział , który opublikowałam ja !
Przepraszam za błędy jeśli jakieś wystąpiły.
Mam nadzieję ,że Wam się spodoba .
To do następnego !
Much love ! xxx
Jess.

piątek, 19 kwietnia 2013

Chapter 1 "No to jesteśmy już poza murami szkoły"

 *Adrianna's POV*
No to tak jak myślałam to pukała Oliwia.
- Hej mogę.?- spytała.
- No jasne wchodź.- Wow ale śliczne wyglądała niby tylko strój galowy ale spódniczka idealnie podkreślała jej biodra oraz jej dość długie nogi, zwykła biała bluzka oraz baletki. Niestety na buty na obcasie nie mogła sobie pozwolić przez wzrost. 
- Jesteś gotowa.?- zapytała.
- Jestem gotowa w ogóle to ślicznie wyglądasz.- uśmiechnęłam się do niej.                                            
- Dziękuję bardzo Aduś. - odwzajemniła gest. -Okay, my czekamy na dole jak cos.- powiedziała i wyszła.                                                                                                                          
 - Ok. zaraz zejdę- krzyknęłam za  nią.                                             
Jak one się tak szybko ubierają no może robią tylko  poranna toaletę… no tak one nie maja aparatu. Na moje szczęście za niedługo mi go ściągną. Tak rozmyślając wzięłam telefon schowałam go do torebki i zeszłam na dol. Popatrzyłam na Jessi… No no prezentuje się super.
-Wszystkie są to możemy iść. – powiedziała Jess która w pewnym sensie jest naszą drugą mamą.
-Okej mamo. - powiedziałyśmy równocześnie z Oliwią.
                             
                                                                   *Oliwia's POV*

-Wszystkie są to możemy iść – kiedy to usłyszałam to nawet się ucieszyłam. A to dlatego, że ostatni raz będę musiała iść do tej szkoły i patrzeć na ta lafiryndę Alicję… Aż mi ciarki przeszły… No to idziemy, do szkoły mamy niedaleko więc idziemy na pieszo. Najbardziej się ciesze ze już jutro lecimy do Londynu. Dzisiaj tylko dokończyć pakowanie iść spać bo jutro o 6 rano (niestety ale im szybciej tym lepiej) wylatujemy do naszego celu i nie wiem ile tam będziemy. Najpierw liceum potem może studia. Zobaczymy jak to się potoczy… O już jesteśmy, szybko lub tak długo rozmyślałam.
                     
                                                          *Jessika's POV* 

Kiedy byłyśmy pod szkolą skręciłyśmy na boisko szkolne. Okej teraz tylko trzeba czekać na dyrektora i jego przemowę potem do naszej (jeszcze naszej) klasy. O już idzie. oby tym razem nie wygłaszał swojej jakże długiej przemowy na temat jaki to jest dumny z tutejszych uczniów. Prawie zaczęłam tańczyć taniec szczęścia kiedy ja, Ada i Oliwia dostałyśmy wyróżnienia… Teraz tylko do klasy i do domu…Idziemy właśnie korytarzem gdy ni stąd ni zowąd zza zakrętu wychodzi Alice szybko spojrzałam na reakcje Ady… Ouch będzie żle.
                                                       *Adrianna's POV*

Szlam sobie z bardzo dobrym humorem i na pewno miałabym go do końca dnia gdyby nie to że spotkałam tą... Ada nie daj się sprowokować tym jej głupim ryjem! Kiedy była już obok nas zaśmiała się. Boże zlituj się, co za głupie babsko jak już chce się śmiać to może w twarz a nie gdzieś po kątach.
- Proszę nie śmiej lepsze dźwięki słyszę jak smarkam w chusteczkę.- ona tylko popatrzyła na mnie zdziwiona i poszła. Uff… w końcu. I już nie będę musiała jej oglądać. Przynajmniej tak myślę oby tak było.
                      
                                                                            *Jessika's POV*

No Az tak strasznie nie było. Na szczęście bo musiałabym ja później uspokajać a to nie jest takie proste a do tego nie wzięłam żadnych tabletek uspakajających. Czasami nawet to jej nie pomaga ale szczęście nam sprzyja i nasza Adusia była bardzo spokojna. Jesteśmy już poza murami szkoły  teraz czuje się taka hmmm… wolna? Tak zdecydowanie wolna. No to wracamy z dziewczynami do domu dokańczamy pakowanie może pojedziemy do sklepu i szykujemy się do spania bo trzeba się wyspać. 
~~~~~~
Dobry wszystkim ! :)

Prolog


*Adrianna's POV*
Obudziłam i muszę przyznać, że się wyspałam, co jest dziwne bo spałam ledwie cztery godziny. Pierwsza moja myśl była ‘to już jutro’. Ja i moje najlepsze przyjaciółki wyjeżdzamy do Londynu do liceum, jest to nie tylko super bo nie będzie rodziców ale także dlatego, że poznamy nową kulture, nowe miejsca i chyba najważniejsze dla dziewczyn to... nowi chłopacy! Yaaay
I do tego wszystkiego wszytkie do tej samej klasy będziemy chodzić… Czy to nie cudowne?  No dobra koniec tego dobrego niestety jeszcze dzisiaj musimy iść na zakończenie roku szkolnego. W końcu nie będę musiała patrzeć na te wszystkie zryte twarze. Najgorsza była taka jedna Alicja, o mój boże aż szkoda o niej gadać. Dobrze ze już skończyłyśmy ta szkole. Moje rozmyślenia przerwało pukanie to pewnie Oliwia w sumie tylko ona puka wiec to musi być ona.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Myślę,że podoba się prolog :D