Proszę przeczytajcie notatkę pod rozdziałem :)
____________________________________
*Jessika's POV*
- No to super! -nie powiem, trochę się ucieszyłam, ponieważ czasami trudno jej przemówić do rozsądku.
- Czyli ty już myślałaś gdzie będziesz pracować? -zapytała po krótkiej chwili ciszy.
- Mniej więcej.
- To znaczy?
- To znaczy ,że myślałam nad kelnerką w jakiejś kafeice .A co?
- Yhmmmm... Nic ,nic. Ciekawe czy będzie wolne miejsce w sklepie zoologicznym!
- Możliwe ,że będzie. Trzeba się tylko rozejrzeć.
- No bo wiesz ,kocham zwierzęta i ta praca byłaby dla mnie idealna... Jakbym była kelnerką możliwe ,że wszystko by mi z tacy zlatywało ,a jako sprzedawca to też nie bardzo.
- Powiedzmy ,że cię rozumiem.
- Dobra ,idę do siebie -powiedziała ,po czym ziewnęła. Wzięła jeszcze talerz i włożyła go do zmywarki .Gdy była już przy drzwiach ,szybko powiedziała jeszcze "Dobranoc" i poszła. Chwilę później wróciła.
- A jutro jak dojedziemy na lotnisko? -powiedziała szybko.
- Mnie rodzice ,Oliwię też i ciebie też. Wszyscy jadą ,żeby się z nami pożegnać.
- A do mnie nikt nie dzwonił.
- Właściwie to dzwoniła twoja mama -uśmiechnęłam się nerwowo.
- A czemu nic mi nie powiedziałaś ?
- No właśnie zapomniałam.
- Yhymm... To dobranoc.
- Dobranoc
*Olivia's POV*
Rano obudziły mnie promienie letniego słońca ,błądzące beztrosko po mojej twarzy. Nie chciałam tak wcześnie wstać ,bo jeszcze nawet budzik nie zadzwonił ,dlatego przewróciłam się plecami do okna. Jednak i to nie działało ,gdyż zaraz po tym usłyszałam huk, który rozległ się po całym mieszkaniu. Momentalnie otworzyłam szeroko oczy i szybko wybiegłam sprawdzić co się stało.
Rozejrzałam sie dookoła i zauważyłam, że Jessika robi dokładnie to samo. Pewnie też spała, bo wyglądała jakby ktoś wybudził ją z hibernacji, a jej włosy wyglądały jakby na głowie szop jej siedział.
- Co się stało? -spytała zachrypniętym głosem.
- Nie wiem -powiedziałam- zakładam, że Ada miała coś wspólnego z tym.
- To jest na 100% pewne
- Dobra, idź spać dalej,ja sprawdzę co się stało.
Dziewczyna z szopem rzuciła tylko krótkie "OK" i zniknęła za drzwiami, natomiast ja poszłam w stronę schodów i zeszłam nimi w dół. Spojrzałam i ujrzałam Adę tachającą swoje walizki do salonu.
- O! Cześć Oliwia, już wstałaś? O kurczę, a może to ja cie obudziłam? -powiedziała z miną winnego.
- Tym hukiem mogłaś martwego obudzić, a tak poza tym, to co ty odwalasz?
- Postanowiłam znieść swoje bagaże już na dół i kiedy znosiłam jeden po schodach przez przypadek poleciał sam, z góry na dół po schodach.
- Aha, dobra, to ja też idę się jeszcze przespać.
- Spoko, to do potem.
Przyszłam do pokoju i położyłam się spowrotem pod kołdrę, która jeszcze była ciepła.
"Ludzie, zapowiada się ciężki dzień" -pomyślałam.
*Jessika's POV*
Otworzyłam oczy, siadając pomału na łóżku. Rozejrzawszy się podeszłam do okna i otworzyłam je na ościerz.
"Trzeba wpuścić tu trochę świerzego, letniego powietrza"
Spojrzałam w lustro, które było drzwiami jednej z moich szaf.
"Szara piżamka w niebieskie misie i każdy włos na głowie skierowany w inną stronę sprawiają, że wyglądam F-A-T-A-L-N-I-E-! Trzeba się ogarnąć i zejść na dół"- pomyślałam. Otworzyłam moją szafę i chciałam wybrac ubrania kupione wczoraj. Już wczoraj myślałąm nad tym co założę na ten dzień i zdecydowałam się na to.
Kiedy się już ubrałam, poszłam zobaczyć do Oliwii. "Pewnie jeszcze śpi"-tak jak myślałam, to samo zobaczyłam. A dokładnie zobaczyłam Oliwię w łóżku, przykrytą kołdrą do czubka głowy. Odkryłam ją trochę. Ooo...Jaka słodka mordka jak śpi. Szturchnęłam ją, ale przewróciła się na bok na drugi bok.
- Nie wiem kim jesteś, ale daj mi spać -powiedziała zachrypniętym głosem.
- Ale musisz wstawać. Zaraz przyjadą rodzice.
- Tak szybko
- No, tak szybko. Ubierz się i chodź na śniadanie
- Ok, już wstaję
Szybko wyszłam, zeszłam na dół i zauważyłam naszego żarłoka.
*Adrianna's POV*
Siedziałam sobie spokojnie w salonie i oglądałam TV. W sumie to się nudziłam, bo w telewizji leciały stare odcinki "Przepis na życie". Czekałam aż Jessika z Oliwią przyjdą. Wkońcu usłyszałam kroki na schodach i ujżałam Jessi.
- Hej Jessi -przywitałam się.
- Hej Timonku
- Jak tam się spało? A i jeszcze muszę was przeprosić
- A dobrze dopóki nas nieobudziłaś
- No właśnie za to chce was przeprosić. Ja naprawdę nie chciałam ...
- Dobra, już się nie tłumacz -zaczęła się ze mnie śmiać, zaraz potem dołączyłam do niej- ja wiem,że nie chciałaś
- Na przeprosiny zrobiłam wam śniadanie, ale czekałam i nie przyszłyście, więc je zjadłam- czułam jak się rumienię. O nie! Rumieńce schodźcie!
- Słodko się rumienisz i nie wiem dlaczego się zasłaniasz. A i dzięki za śniadanie na pewno było pyszne, ale ja nie jestem głodna.
- Jak możesz nie być głodna?!
- No wiesz, nigdy nie latałam samolotem i mam stracha.
- Ja też pierwszy raz lecę samolotem, oczywiście, mam ogromnego stracha, ale i muszę coś zjeść
- Bo ty jesteś cały czas głodna!
- Też fakt. Dobra, zmieńmy temat -zaproponowałam.
- Ok. Tylko na jaki? -spytała.
- Oooo... Słyszysz?
- Yhymm Oliwia idzie
Nagle do salonu weszła wspomniana dziewczyna. Rozejrzała się i wyszła. Tak po prostu wyszła. Spojrzałyśmy na siebie porozumiewawczo i wzruszyłyśmy ramionami.
- Ej, a rodzice nie mieli przyjechać? Jest już -spojrzałam na zegarek- 4.45, a mieli być 40 po
- No wła -wtedy własnie weszli nasi rodzice- śnie
- O wilku mowa
- W sumie to o wilkach -poprawiła mnie.
- Hmmm... no tak . Hahaha
- Ok. Chodź pomóż mi znieść moje walizki -popatrzyła na mnie oczami takimi jak ten kot ze Shreka.
- No ok.
- Jupi. Wiedziałam, że moim oczom się nie oprzesz! Haha
- Chciałabyś -wytknęłam jej język.
Jessi się tylko uśmiechnęła i poszła na górę. Ja poszłam zaraz za nią. Weszłam do pokoju, a "Mama" z jedną walizką już wychodziła. Wzięłam z niej przykład i wzięłam jedną walizkę i poszłam z nią na dół. Kiedy juz tam byłam Jessi poszła po ostatnią i torby podręczne. Ja już zostałam na dole i poszłam się przywitać z rodzicami. W salonie ich nie było, więc będą będą w kuchni. Tak jak myślałam, byli tam. W oczach mamy widziałam łzy i chyba najchętniej by mnie nie puściła za granicę.
- Córeczko! -krzyknęła i dosłownie rzuciła się na mnie.
- Mamo -powiedziałam trochę zażenowana -przecież nie umieram, jeszcze mnie zobaczysz!
- Wiem, ale będzie mi ciebie brakować. Nie dość, że mało się widzimy to teraz w ogóle nie będziemy się widzieć
- Przecież wiem, ale jest jeszcze Skype lub telefon -zaśmiałam się- ale nie płacz- poprosiłam.
- No dobrze, ale przez Skype nie będę mogła cię przytulić. Ok, już się uspokajam, ale pamiętaj masz być tam odpowiedzialna...Jestem z ciebie dumna
- Oj mamo ...Ej -otarłam jej łzę, która spływała po policzku -miałaś nie płakać
- To są łzy szczęścia, skarbie
- Łzy to łzy. Dobra mamo, wdech i wydech. To ma być mój najlepszy dzień w życiu, a jak narazie to jeszcze jesteśmy w domu, a musimy jechać na lotnisko.
- No dobra, biore się w garść
- To zbieramy się, bo się spóźnimy. Jest już -znowu spojrzałam na zegarek i zamarłam- jest już 5.20, musimy jechać.
- Tyle prawiłaś mi kazania, skarbie, że wszyscy już zdążyli wsiąść do samochodu
- Hahahaha... No to chodźmy
Weszliśmy do auta, ponieważ wszyscy jedziemy jednym, wielkim, takzwanym "mini-busem". Usiadłam na swoim miejscu. Droga nie zajmie dużo czasu, więc nie wyciągałam telefonu ani nic. Zaczęłam rozmawiać z Oliwią, w między czasie rozejrzałam się po naszym busie. Wszyscy z kimś gadali. Prowadził tata Oliwii, moja mama siedziała z przodu, obok taty dziewczyny, Jessiki mama z mamą Żyrafki, a mój tata gadał z tatą Jess, a ona siedziała rozmyślona i wpatrywała się w okno.
Zanim zdążyłam dobrze rozwinąć temat do rozmowy byliśmy już na miejscu.
Powoli wysiadaliśmy z busa. Ja, Jess i Oliwia wzięłyśmy nasze torby i już szłyśmy na lotnisko, a rodzice tuż za nami.
Oliwia usiadła na krzesełku przy ścianie, a ja i Jess zrobiłyśmy to co ona. Zaraz potem dołączyli do nas rodzice.
- Ada, słuchaj, pamiętasz ciocię Ilonę?- zapytała mama.
- Jak mogłabym zapomnięć? Jak miałam 13 lat to się wyprowadzili.
- Wiesz, że ona ona ma teraz córeczkę?
- Naprawdę?
- Tak, w styczniu skończyła 2 latka, a nazywa się Milena.
- Oooo... jak słodko ...
- A właśnie teraz ciocia mieszka w Londynie, może ją spotkasz. Dzwoniłam do niej, tu masz jej adres -wręczyła mi małą karteczkę- No i wiedz, że ciocia chciałaby cię zobaczyć, bo się stęskniła
- Też chętnie ją zobaczę
- A pamiętasz Darka i Piotrka
- Jasne jak mogłabym zapomnieć najleppszych kuzynów
- Ha ha!- zaśmiała się.
- No co?- spytałam.
- Najlepsi...Pamiętam jak się wygłupiałaś z nimi lub jak biłaś Darka jak cię wkurzał
- To były czasy- aż uśmiech sam mi się pocisnął na twarz, wspominając te czasy.
"Osoby lecące samolotem Wrocław- Londyn proszone są na pokład"- te słowa nagle zadźwięczały w glośnikach. Wszyscy zaczeliśmy się żegnać, przytulać, a także nie obylo się bez łez. Przytuliłam mocno rodziców i chwyciłam walizki. Cchciałam iść kiedy mama jeszcze raz rzuciła się na mnie jak w domu i szepnęła mi do ucha:
- Tylko o nas nie zapomnij i bądź grzeczna, skarbie
- Oj mamo...Spokojnie. Nie martw się, nie zapomne.
Ostatni raz na nią spojrzałam i poszłam na odprawe. Na początku powiedziałam tym gościom, że mam aparat, żeby nie było zbędnego zamieszania. Zaraz za mną była Oliwia i Jessi. Odwróciłam się i pomachałam mamie i tacie. Tak samo postąpiły dziewczyny. Moja mama strasznie płakała, ale ze "szczęścia".
Weszłam na pokład i zajełam swoje miejsce akurat pod oknem. Koło mnie usiadła Jessika , a obok niej Oliwka. Widziałam po Oliwii, że będzie spała, mi się odechciało. Poczekałam tylko, aż wystartujemy i będę słuchała muzyki. Nie minęło wiele czasu, a usłyszeliśmy głos stewardessy, że dosłownie za chwilę wystartujemy. Mineła nie cała minuta i samolot się poruszył. Po minie Jess można było stwierdzić, że jest jej niedobrze.
Jej mina była bezcenna. Spytałam się jej:
- Wszystko dobrze Jessi ?
- Yhmmmm zaraz mi przejdzie
- Poczekaj -zaczęłam szukać w torebce i ... znalazłam- Masz
- Co to?
- Aviomarin. Do ciumkania, hah
- Ahhh...Dzięki -wzięła jedną tabletkę do buzi.
- Proszę. Będziesz spać czy słuchać muzyki?
- Ani to, ani to. Ale mam do ciebie małą prośbę ...
- Słucham Cię
- Nie zamieniłabys się miejscem?
- A zamieniłabym się
- Jesteś wielka -wstałam i szybko zamieniłyśmy się miejscami.
- Teraz ci lepiej? -uśmiechnęłam się.
- O wiele -posłała mi również jej promienny uśmiech.
- To się cieszę. Dobra ja będę słuchać muzyki, jakbyś chciała pogadać to mnie szturchnij lub coś, a jakbym zasnęła to potem mnie obudź, ok?
- Ok.
Założyłam słuchawki i puściłam moją ulubioną play listę i zamknęłam oczy. Zaczęłam sobie marzyć jak będzie w Londynie. Lubię tak czasami pomarzyć. Słuchając muzyki, czułam że powoli odpływam. Mimo moim staraniom i tak zasnęłam. Spało mi się super. Nagle poczułam, że ktoś mnie szturcha. Najpierw otworzyłam jedno oko, kiedy zobaczyłam że to Jess otworzyłam drugie.
- Zaraz lądujemy -powiedziała swoim miłym tonem głosu.
- Już? -zdziwiłam się.
- Spałaś, więc ci szybko to minęło -zaśmiała się.
- Trzeba było mnie obudzić
- Ale tak słodko spałaś
- Ta jasne, miałaś fajne widoki z jednej strony ja, a drugiej okno, ale lepiej usiądź, bo wiesz co mi się śniło?
- Zaskocz mnnie
- Byłyśmy w jakiejś sali. Ćwiczyłyśmy piosenke i nagle weszło pięciu przystojniaków, jeden z nich miał farbowane, blond włosy, aparat na zęby, błękitne oczy, drugi kręcone, trochę dłuższe włosy, na twarzy miał słodkie dołeczki i zielone oczy, trzeci brązowe włosy zaczesane na prawą stronę i zielono-niebieskie oczy i marchewkę w ręku, czwarty miał brązowe oczy i czarne lub ciemno brązowe włosy i oczy, a ostatni jak dla mnie byl najsłodszy, miał brązowe włosy i oczy, ale był taki tajemniczy. Niby zwykły sen, ale był taki tajemniczy. Mówię ci.
- No zwykły sen. Nie wiem co w tym dziwnego
- No coś tam jeszcze było, ale nie pamiętam co ...
- To co zapomniałaś pewnie było najciekawsze -puściła mi oczko.
- No może, ale pamietam jak się patrzyłaś na tego w zielonych oczach i lokach. Ahmmm... ten twój wzrok! Hahahaha
- I co się śmiejesz! Pewnie ładny był!-szturchnęła mnie łokciem.
- Jak dla mnie to nie, ale mamy inny gust, ale to nawet dobrze. Wiesz czemu?
- Bo nie będziemy oglądać się za tymi samymi chłopakami?
- Dokładnie
- Więc bardzo dobrze, że masz inny -zaśmiałyśmy się, a w międzyczasie schowałam telefon wraz ze słuchawkami do torebki. Potem odwróciłam się i zobaczyłam śpiąca Oliwię.Zaczęłam ją szturchać, ponieważ pilot już podchodził do lądowania.
- Oliwia wstawaj
- Już lądujemy? - spytała zaspana.
- Tak.
- Ok, już wstaję - przeciągnęła się tak, że ręką przed oczami machnęła.
- Uważaj z tą ręką
- Upss...Sorka.
- Nic się nie stało.
Samolot już wylądował, a my byłyśmy w stolicy, czyli w LONDYNIE! W końcu, zawsze marzyłam o tym, aby tu przyjechać.
Wszystkie wstałyśmy z siedzenia oraz kierowałyśmy się w stronę wyjścia.
Poszłyśmy po nasze walizki. Mama mi mówiła, że przed lub na lotnisku będzie stał jakiś facet z naszymi nazwiskami.
Zauważyłam moje walizki, a zaraz za nimi były Jessi i Oliwii. W międzyczasie rozejrzałam się po całym lotnisku za tym facetem. Nie powiem, duże jest to pomieszczenie, a ludzi jeszcze więcej.
Po odbiorze naszych walizek spacerowałyśmy po całym lotnisku, gdy nagle jakiś facet poklepał po ramieniu Jessikę. Wszystkie się obróciłyśmy i okazało się, że to ten facet, który miał nas zawieść pod naszą kamienicę.
*Jessika's POV*
Szłyśmy sobie spokojnie, rozglądając się dookoła i szukając mężczyzny z naszymi imionami. Chodziłyśmy tak przez jakąś chwilę, gdy poczułam klepanie po ramieniu.
Boże, jak ja się wystraszyłam, gdy odwróciłam głowę, a 4 centymetry od mojej twarzy była twarz jakiegoś kolesia, o mało co nie glebłam, gdy go zobaczyłam.
Żeby jeszcze przystojny był .... Phi! Ale nie był. No ale co ja zrobię?
*Rozmowy będą się toczyć w języku angielskim*
- Jessika, Adrianna i Oliwia, jak przypuszczam - nic się nie odezwałam tylko pokiwalam twierdząco głową - zapraszam ze mną do taksówki.
Dziwnie to zabrzmiało, ale on to chyba zauważył po naszych minach, więc szybko dodał:
- Spokojnie, Mark Anton, taksówkarz. Miałem was powieżć do waszego nowego domu.
________________________________
Chciałam Was przeprosić, że musieliście tak długo czekać na ten rozdział. Wiem, że wiele osób się tym pewnie denerwowało <Ada> ale poprostu nie potrafiłam zabrać się do przepisania tego. Starałam się, ale ten rozdział jest naprawdę długi, a poza tym są wakacje i jestem trochę zajęta innymi rzeczami....
Mam nadzieję, że rozdział 3 Wam się spodoba i od razu przepraszam za wszystkie błędy, jeśli jakiekolwiek zauważyliście. Dziękuję, że to przeczytaliście :)
#MuchLove