piątek, 19 kwietnia 2013

Chapter 1 "No to jesteśmy już poza murami szkoły"

 *Adrianna's POV*
No to tak jak myślałam to pukała Oliwia.
- Hej mogę.?- spytała.
- No jasne wchodź.- Wow ale śliczne wyglądała niby tylko strój galowy ale spódniczka idealnie podkreślała jej biodra oraz jej dość długie nogi, zwykła biała bluzka oraz baletki. Niestety na buty na obcasie nie mogła sobie pozwolić przez wzrost. 
- Jesteś gotowa.?- zapytała.
- Jestem gotowa w ogóle to ślicznie wyglądasz.- uśmiechnęłam się do niej.                                            
- Dziękuję bardzo Aduś. - odwzajemniła gest. -Okay, my czekamy na dole jak cos.- powiedziała i wyszła.                                                                                                                          
 - Ok. zaraz zejdę- krzyknęłam za  nią.                                             
Jak one się tak szybko ubierają no może robią tylko  poranna toaletę… no tak one nie maja aparatu. Na moje szczęście za niedługo mi go ściągną. Tak rozmyślając wzięłam telefon schowałam go do torebki i zeszłam na dol. Popatrzyłam na Jessi… No no prezentuje się super.
-Wszystkie są to możemy iść. – powiedziała Jess która w pewnym sensie jest naszą drugą mamą.
-Okej mamo. - powiedziałyśmy równocześnie z Oliwią.
                             
                                                                   *Oliwia's POV*

-Wszystkie są to możemy iść – kiedy to usłyszałam to nawet się ucieszyłam. A to dlatego, że ostatni raz będę musiała iść do tej szkoły i patrzeć na ta lafiryndę Alicję… Aż mi ciarki przeszły… No to idziemy, do szkoły mamy niedaleko więc idziemy na pieszo. Najbardziej się ciesze ze już jutro lecimy do Londynu. Dzisiaj tylko dokończyć pakowanie iść spać bo jutro o 6 rano (niestety ale im szybciej tym lepiej) wylatujemy do naszego celu i nie wiem ile tam będziemy. Najpierw liceum potem może studia. Zobaczymy jak to się potoczy… O już jesteśmy, szybko lub tak długo rozmyślałam.
                     
                                                          *Jessika's POV* 

Kiedy byłyśmy pod szkolą skręciłyśmy na boisko szkolne. Okej teraz tylko trzeba czekać na dyrektora i jego przemowę potem do naszej (jeszcze naszej) klasy. O już idzie. oby tym razem nie wygłaszał swojej jakże długiej przemowy na temat jaki to jest dumny z tutejszych uczniów. Prawie zaczęłam tańczyć taniec szczęścia kiedy ja, Ada i Oliwia dostałyśmy wyróżnienia… Teraz tylko do klasy i do domu…Idziemy właśnie korytarzem gdy ni stąd ni zowąd zza zakrętu wychodzi Alice szybko spojrzałam na reakcje Ady… Ouch będzie żle.
                                                       *Adrianna's POV*

Szlam sobie z bardzo dobrym humorem i na pewno miałabym go do końca dnia gdyby nie to że spotkałam tą... Ada nie daj się sprowokować tym jej głupim ryjem! Kiedy była już obok nas zaśmiała się. Boże zlituj się, co za głupie babsko jak już chce się śmiać to może w twarz a nie gdzieś po kątach.
- Proszę nie śmiej lepsze dźwięki słyszę jak smarkam w chusteczkę.- ona tylko popatrzyła na mnie zdziwiona i poszła. Uff… w końcu. I już nie będę musiała jej oglądać. Przynajmniej tak myślę oby tak było.
                      
                                                                            *Jessika's POV*

No Az tak strasznie nie było. Na szczęście bo musiałabym ja później uspokajać a to nie jest takie proste a do tego nie wzięłam żadnych tabletek uspakajających. Czasami nawet to jej nie pomaga ale szczęście nam sprzyja i nasza Adusia była bardzo spokojna. Jesteśmy już poza murami szkoły  teraz czuje się taka hmmm… wolna? Tak zdecydowanie wolna. No to wracamy z dziewczynami do domu dokańczamy pakowanie może pojedziemy do sklepu i szykujemy się do spania bo trzeba się wyspać. 
~~~~~~
Dobry wszystkim ! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz