poniedziałek, 10 listopada 2014

Rozdział 9 "nie denerwuj mnie!"

* Jessika's POV *
Do końca lekcji skupiłam się na tym co nauczycielka mówiła. Nie odwracałam się już w ogóle, a tym samym nie czułam wzroku chłopaka na sobie. Bogu dzięki! Dzwonek. Ukochany dźwięk uczniów, oznajmujący, że można wyjść z sali i ponarzekać na lekcje, która właśnie się skończyła i która się zaraz zacznie. Pierwsza z klasy wypadła dziewczyna, która siedziała obok mnie, ale nie mogłabym jej nazwać koleżanką, bo raczej się nie zaprzyjaźniłyśmy.  I tego raczej nie zrobimy. Nie narzekam. Zabrałam moje rzeczy od razu wkładając je do torby. Zasunąwszy krzesło wyszłam z sali nie czekając nawet na przyjaciółki. Zatrzymałam się na środku korytarza gdzie miałam świetny widok na osoby wychodzące z klasy. Po chwili zobaczyłam blondynkę wychodzącą z pomieszczenia. Ada, pomyślałam od razu. Zaraz za nią zobaczyłam Oliwię. Dziewczyny po rozejrzeniu się odnalazły mnie.
- Nie wiem jak wy, ale ja chce do domu, serio - powiedziałam na tyle głośno, by mogły mnie usłyszeć, przez rozmowy innych uczniów przechodzących obok nas.
- Nie jesteś jedyna, to gdzie teraz idziemy? - rozejrzałam się po korytarzu, w celu... no właśnie miałam jakiś cel?
- Jessika?
- Um, co? - spojrzałam na zielonooką przyjaciółkę.
- Pytałam, czy potrzebujesz iść do szafki.
- Jest mi to obojętne, mogę iść.
- Ok, to chodźcie, muszę książki zanieść- stwierdziła blondynka.
- Jessika! - gdy tylko zamierzałam ruszyć, usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam farbowanego blondyna z wymalowanym uśmiechem na twarzy, machającego do mnie. To on był celem mojego wcześniejszego rozglądania się, chyba. Byłam pewna, że poszedł już pod salę gdzie miał mieć lekcje lub gdziekolwiek. Odmachałam chłopakowi uśmiechając się delikatnie.
- Kto to? - usłyszałam cichy szept jednej przyjaciółki.
- Chłopak, któremu ostatnio nad wodą nieźle przywaliłam.
- O mój boże! - zaczęły się śmiać. Bardzo zabawne, pomyślałam.
Spojrzałam kątem oka za siebie i zobaczyłam jak  blondyn zbliża się do mnie.
- Zaczekajcie na mnie, zaraz wrócę - powiedziałam dziewczynom i poszłam w stronę chłopaka.
- Hej - powitałam go stojąc na przeciwko.
- Cześć - powiedział uśmiechając się - Jessi, jeśli dobrze pamiętam, tak? - wyszczerzył się.
- Mhm, tak. Pamięć cię nie zawodzi - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Nie wiedziałem, że będziemy mieli te same lekcje!
- Ja też się tego nie spodziewałam. - urwałam- Nie spodziewałam się nawet tego, że jeszcze kiedykolwiek się zobaczymy - zaśmiałam się nerwowo.
- Życie lubi płatać nam figle, co masz teraz? Może cię odprowadzę?
- Szczerze mówiąc to muszę teraz iść teraz do szafki, a dziewczyny miały na mnie zaczekać - uśmiechnęłam się, delikatnie odwracając. Ady i Oliwii nie było tam gdzie stały, kiedy odchodziłam. To małpy, pomyślałam. - Albo wiesz co? Z miłą chęcią - odpowiedziałam chłopakowi z wielkim uśmiechem, co chłopak odwzajemnił.
- Ok, więc gdzie masz szafki?

* Adrianna's POV *
Nie wierzę, że znowu zgubiłam dziewczyny. Okej, pomyślmy gdzie ostatnio je widziałam....Wiem! Miały iść do toalety, ale nie wiem której. Trudno, zerknę na plan i pójdę pod klasę, a nie będę się szlajać po szkole i ich szukać. Odwróciłam się, żeby iść w przeciwnym kierunku, kiedy ni stąd ni zowąd wpadła na mnie jakaś dziewczyna. Miałam wrażenie, że przy tym połowa jej pudru z twarzy spadła na mnie, brudząc mnie i ubrania.
- Uważaj jak chodzisz pokrako - dlaczego w ogóle takie dziewczyny istnieją? Jeszcze zanim odeszła, powiedziałam:
- Uważaj, żeby więcej tynku nie spadło z twojej mordki - musiałam to powiedzieć, taka moja natura.
- Coś ty powiedziała?!
- A co? Uszy też ci  się już zatkały od tego pudru? - widziałam, że coraz więcej uczniów się na nas patrzy.
- Osz ty! - widziałam jak się zamachnęła ręką, a potem jej brudna łapa od samoopalaczy, wylądowała na moim policzku. Szczerze mówiąc to moja babcia mogłaby mocniej walnąć. Teraz na jej miejscu uciekałabym gdzie pieprz rośnie. Zamknęłam moje oczy i jestem pewna, że kiedy je otworzyłam, one pociemniały, a źrenice powiększyły się. Teraz wstąpiła we mnie stara, dobra Ada.

                                                                   * Jessika; s POV *
Dzisiaj jest na prawdę przekoszmarny dzień. Od drugiej lekcji chłopak o imieniu Niall jest w moich myślach. Już od tego zdążyła mnie głowa rozboleć. Na szczęście, zajęcia się skończyły, jednak nie mogę spokojnie wrócić do domku, walnąć się na łóżko. Dlaczego? Ponieważ moja, jakże wspaniała przyjaciółka, musiała już w pierwszy dzień szkoły wdać się w bójkę. Oliw już poszła, bo źle się czuła, a ja? A ja siedzę pod gabinetem dyrektora jak głupia. Mam tylko nadzieję, że będzie miała łagodną kare...Moje przemyślenia przerwał, wibrujący telefon.
Od Oliw: I jak tam? Wiesz już coś na temat Ady? O. x 

Od Jess: Nie, nawet nie wyszła jeszcze z gabinetu...

Od Oliw: Ok. Jakby coś to idę się zdrzemnąć. Widzimy się w domu :) 

Od Jess: Robisz to specjalnie!!! Wrrr nie denerwuj mnie!

Tak, idź spać, najedz się lodów, pooglądaj telewizję, a mi każ tu siedzieć. Przyrzekam, że to ostatni raz.

___________________________________
Miłej końcówki długiego weekend'u! ;)