*Dwa tygodnie później* 15 lipca,
poniedziałek
*Jessika’s POV*
Dzisiaj wstałam dość jednak muszę przyznać że się
wyspałam. Spojrzałam przez okno słoneczko świeciło nawet przez zasłony było
widać promienie słoneczne. Stwierdziłam więc że jest ciepło i można odkryć
trochę ciałka.Ubrałam się. . I zeszłam na dół. Pomaszerowałam od razu do lodówki,
odtworzyłam ja oraz co się okazało, że jest pusta!! Czyżby Ada w nocy
zgłodniała?? Ale ja muszę iść do sklepu. No trudno przynajmniej zobaczę jak
jest na dworze. Wzięłam, wiszącą torebkę schowałam do niej telefon, pieniądze
oraz reklamówkę. Sklep mamy niedaleko, więc droga zajęła mi niecałe 10 minut.
Wchodząc do sklepu od razu, czuć było różne zapachy od tych z działu z
warzywami do tych z samymi słodkościami. Wzięłam koszyk i pakowałam do niego
rzeczy, które są nam potrzebne. Tymi rzeczami były: marchewki, ser, jajka,
wędlina, pomidor, ogórek, rzodkiewka, sałata oraz najlepsze, czyli: cukierki,
czekolada i żelki!! Mmmmm aż się bardziej głodna zrobiłam. Wszystko mam, więc
mogę się kierować do kasy, po zakupach udałam się prosto do domu. Jednak jakoś
w połowie drogi zagapiłam się i nie zauważyłam, że idzie przede mną jakaś osoba,
skutkiem tego było, że się z nią zderzyłam, a moja torba z zakupami spadła.
Szybko się ogarnęłam i podniosłam torbę
-O jejku przepraszam, zapatrzyłam się - szybko przeprosiłam
- W sumie to ja powinnam przeprosić, mi się nic nie stało, a
tobie spadła torba z zakupami - zmartwiła się.
- Jest dobrze -uśmiechnęłam się - Jestem Jessika - podałam jej dłoń.
- Miło mi, ja jestem Juliette. Wiesz co, spieszę się, ale masz tu mój numer, napisz jak będzie ci się nudzić.
- Dzięki, to pa.- pomachałam jej i każda poszła w swoją stronę.
Jak będę się nudzić to mam napisać, no to często będę pisać....
Kiedy doszłam do domu rozpakowałam zakupy oraz przygotowałam dla nas śniadanie. Czekałam i czekałam, a one nie schodziły, więc sama musiałam je obudzić. Na pierwszy ogień wzięłam pokój Olivii. Zaczęłam od szturchania jej, nie podziałało, więc zaczęłam skakać po łóżku i ściągnęłam kołdrę. W końcu się obudziła, wstała i poszła do łazienki.
Dobra jedna z głowy teraz druga.
Weszłam do pokoju Ady i pierwsze co oślepiło mnie ostre światło słońca. Spojrzałam na łóżko i można było pomyśleć, że nikogo tam nie ma. Na początek ściągnęłam z niej kołdrę i szturchnęłam ją i co? Obudziła się. Zapamiętać, że zawsze pierwszą budzić Adę!
Kiedy doszłam do domu rozpakowałam zakupy oraz przygotowałam dla nas śniadanie. Czekałam i czekałam, a one nie schodziły, więc sama musiałam je obudzić. Na pierwszy ogień wzięłam pokój Olivii. Zaczęłam od szturchania jej, nie podziałało, więc zaczęłam skakać po łóżku i ściągnęłam kołdrę. W końcu się obudziła, wstała i poszła do łazienki.
Dobra jedna z głowy teraz druga.
Weszłam do pokoju Ady i pierwsze co oślepiło mnie ostre światło słońca. Spojrzałam na łóżko i można było pomyśleć, że nikogo tam nie ma. Na początek ściągnęłam z niej kołdrę i szturchnęłam ją i co? Obudziła się. Zapamiętać, że zawsze pierwszą budzić Adę!
- Zaraz zejdź na śniadanie. Ok?
- Tak, zaraz będę....
Wyszłam z jej pokoju i kierowałam się na dół. W kuchni siedziała już Olivia.
- Smacznego
- Dzięki - ledwo co powiedziała, ponieważ miła pełną buzie.
- A smakuje przynajmniej?
- No pewnie, jakby nie smakowało to bym nie jadła - upewniła mnie.
Wtedy weszła Ada.
- Co jest na śniadanie?- spytała.
- Kanapki - zaraz po tym jak się dowiedziała co jest, usiadła przy stole. Po 10 minutach objadania się oraz rozmawiania wszystkie usiadłyśmy w salonie.
- Słuchajcie dzisiaj poznałam Juliette, co wy na to aby..... ją zaprosić?
- Dobry pomysł, a może jest w naszym wieku. - stwierdziła zaciekawiona Ada.
- To poczekajcie zadzwonię do niej
Teraz gdzie ja dałam numer od nowej koleżanki? A już wiem! Tylna kieszeń w spodniach. Szybko sprawdziłam czy nie ma tam kartki. I? Jest! Teraz trzeba tylko wpisać i gotowe. Sprawdziłam czy dobrze wpisałam numer. Wszystko ok, teraz przycisk 'zadzwoń'. Zapytałam się jej czy jest w pobliżu jakieś jezioro, odpowiedziała, że "tak" i dzisiaj jedzie właśnie tam i może nas zabrać.
Jeszcze szybko wysłałam nasz adres na numer Juliette.
A ciekawe jak tam dziewczyny oraz jaki jest porządek w kuchni?
Teraz albo będzie szok, że jest brudno lub że jest czysto. Uwaga!! Wchodzę. I...... Wow. Czysto, czysto, czysto, tak jakby mi zaczęła chodzić po głowie taka nutka. I jeszcze raz czysto, czysto, czysto... Czysto,czysto, czysto.....
- Jestem z was dumna - otarłam niewidzialną łezkę, spływającą z kącika mojego oka.
- Dziękuję, ale za co?- ile ona zadaje pytań?!
- Ponieważ wyszłam zadzwonić, a gdy wróciłam to zastałam tu porządek. Gratulacje!- uścisnęłam im dłonie.
-Oj dziękuję, dziękuję - zgrywała się Ada.
- Ależ proszę - wzięłam z niej przykład.
-Hahahahahahah...- wszystkie zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra...Haha...ko-oniec...haha...b-bo...mn-nie...hahahah...już...brzuch...boli...hahaha-ledwo co powiedziałam.
Powoli zaczęłyśmy się uspokajać. Po paru minutach wszystkie już byłyśmy cicho.... aż ZA cicho. W końcu głos zabrała Ada:
-To może chodźmy się już szykować?- znowu jej pytanie, ona na dzień chyba ze 100 pytań zadaje.
-Co ty tak dużo zawsze pytań zadajesz. Yhmm ??- teraz to ja zadałam jej pytanie.
- A tak jakoś. No, ale moglibyśmy się zacząć szykować, prawda.
- No to chodźmy - odezwała się Olivia.
- To idźcie. Ja jeszcze posprzątam - zgłosiłam się na ochotnika.
- Jak tam chcesz - powiedziała Ada i razem z Olivią poszły na górę do swoich pokoi. Raz, dwa, trzy i posprzątane. Gładko poszło. Ja również skierowałam się do swojego pokoju oraz jak najszybciej przebrałam w mój strój kąpielowy. Przebrałam się w krótkie czarne spodenki ,rażąco-pomarańczową bluzkę na ramiączkach oraz cieliste sandałki na koturnie. Spojrzałam w lustro 'nawet ładnie'.
Wzięłam szybko torbę z ciuchami na przebranie, parę jeszcze potrzebnych mi rzeczy i wyszłam. Wychodząc z pokoju na korytarzu spotkałam Adę. Miała na sobie białą bokserkę przez która prześwitywał jej kostium, jednak nie było widać jaki ma, do tego miała miętowe spodenki oraz jasno niebieskie trampki. Razem zeszłyśmy na dół i czekaliśmy na Olivie. Nie wiadomo, ile będziemy na nią czekać, więc żeby czas szybko minął włączyłam telewizor akurat było włączone na Disney Channel.
Ciekawe kto ogląda u nas ten kanał , a niech zgadnę pewnie ... Ada - pomyślałam.
- Ty oglądałaś to?- wskazałam telewizor
- No co, wczoraj leciał "Król Lew" -powiedziała
- Sama oglądałaś?- kurde, teraz to ja zadaje dużo pytań.... ups?
- Nie, z Olivią ...
- I mnie nie zawołałyście! Jak tak można!- oburzyłam się.
- Kiedy się zaczęło poszłam do twojego pokoju, ale ty już spałaś -wytłumaczyła
- No chyba że tak
- Widzisz, nie trzeba było się tak denerwować.
- Cicho tam - wytknęłam język
- Jak dziecko, jak dziecko.- pokręciła głową.
Nagle wstała i podeszła do okna.
-Słyszysz ?-zapytała.
- Nie - szybko odpowiedziałam.
- To podejdź tu.
-Już wstaje - podeszłam do okna było uchylone, więc z bloku naprzeciwko, a dokładnie z mieszkania naprzeciwko, gdzie było okno otwarte na całość, słychać było muzykę, ale nie że ktoś sobie słucha, tylko ktoś śpiewa jakąś piosenkę.
- Jakiś chłopak śpiewa. Naprawdę i powiedz, że jeszcze cię to podnieca -powiedziałam.
- Ei nie podnieca mnie, posłuchaj dobrze.... nie chłopak tylko...
- Chłopacy śpiewają.....Hmmmm ładnie nawet - oparłam się o ścianę, wsłuchując się w ich głosy
- Teraz to ty się podniecasz - zaśmiała się.
Wredota jedna mała.
- O jejku wypominasz mi. Tylko, że nigdy nie słyszałam, żeby chłopaki śpiewali i do tego tak ładnie.
- Tu przyznam, że masz rację.
W nasza rozmowę wcięła się Olivia.
- Co wy tak stoicie przy oknie?- szczerze to, gdyby się nie odezwała, to nie wiedziałabym, że tu jest.
- O! Jak już jesteś to wyłącz telewizor i choć tu -powiedziała Ada.
Nasza koleżaneczka wyłączyła telewizor i tak jak ja wcześniej, podeszła do okna.
-No i ?- spytała trochę znudzona.
- No i słuchaj -powiedziałam. I nastała cisza było tylko słychać tych chłopaków, którzy śpiewali.
- Śpiewają jacyś chłopcy i co?- dalej była taka znudzona.
- I tak tego nie zrozumiesz - pokręciłam głową.
Wtedy po domu rozbrzmiało pukanie do drzwi. My z Olivią poszłyśmy otworzyć drzwi, a Ada została przy oknie.
Za drzwiami stała Juliette.
- To co gotowe? - powiedziała blondynka z wielkim uśmiechem.
- Jasne - powiedziałyśmy zgodnie
- To chodźcie - dziewczyna poszła na dół schodami. Mieszkałyśmy w bloku, ale tylko jakieś 10 schodów i już wychodzisz z klatki.
- Idź już, ja jeszcze zawołam Adę
- Ok - powiedziała.
- Ada, chodź już !!-krzyknęłam, że chyba każdy by mnie usłyszał, po chwili odwróciła się wzięła swoją torbę, która wcześniej położyła obok stolika, rzuciłam jej klucze mówiąc.
- Zamknij drzwi i chodź - a sama już poszłam. Wchodząc do samochodu powitałam wszystkich. Zaraz po mnie przyszła Jones i mogliśmy ruszać. Droga trwała około pół godziny jednak szybko minęło, ponieważ wszystkie rozmawialiśmy oraz poznawałyśmy się. Kiedy rozmawialiśmy dowiedziałam się że Marta ma 17 lat, chodzi także do tego samego liceum oraz ma podobne zajęcia do nas.
Wszystkie wzięłyśmy nasze torby i rozglądaliśmy się za wolnym miejscem. Ludzi było sporo więc miejsca trudno się szukało. Jednak po paru minutach szukania znaleźliśmy miejsce. Zaraz po rozłożeniu, dziewczyny poszły się kąpać, a ja postanowiłam że się trochę po opalam.
- Hej mała. Dlaczego płaczesz.?
- Poniewas nie wiem gdzie jes moja mama.- zrobiła taka smutna minę.
- Chodź pomogę ci poszukać.- uśmiechnęłam się do niej, a dziewczynka to odwzajemniła.
- A jak masz na imię.?
- Mlena.
- Mlena.? A. Chciałaś powiedzieć Milena.- zaśmialam się.
- A pamiętasz gdzie ostatnio była twoja mama.?- zapytałam, w końcu muszę mieć jakieś informacje.
- Była na kocu oblok takiej leklamy.- powiedziała nie wyraźnie.
- Ok. Czyli tam?- wskazałam palcem.
- Nie wiem. Nie widzę. Jestem za mała.
- To chodź wezmę cie na ręce - podeszła bliżej wtedy wzięłam ja na ręce.- Teraz widzisz?
- Tak.- pokiwała głową.- To ta leklama.- małe dzieci tak słodko nie umieją wymawiać słów. Dalej trzymając na rękach Milenkę ruszyłam w kierunku reklamy. Kiedy z dziewczynką byłyśmy niedaleko jak ona to nazwała 'wielkiego znaku', dałam ją na ziemię. Szłyśmy tak chwilę jednak przyspieszyła kroku, kiedy zauważyła, że się za nią wlekę to odwróciła się złapała mnie za rękę i ciągnęła, abym szybciej szła. Coś się to nie udało, ale szłam szybciej. Kilka kroków od czyjegoś kocu, puściła moją rękę i pobiegła do jakiegoś chłopaka, on stał do niej tyłem, a ona przytuliła mu się do nogi. Ten powoli popatrzył w dół i kiedy zobaczył kto to, na jego twarz od razu wstąpił uśmiech.
- Milena!!- krzyknął szczęśliwy.- Gdzieś ty była?- zapytał kiedy ją uścisnął.
- Daleko.
- Pewnie sama nie wiesz gdzie prawda?- zapytał śmiejąc się pod nosem.
- Plawda. Pseplasam...- zrobiła smutną minę.
- Już dobrze ważne ze jesteś. A tak w ogóle tu trafiłaś?- wskazała na mnie.
- Tamta pani mnie psyplowadzila.- 'pani' aż tak staro wyglądam?
- O matko nie wiem jak ci dziękować, uratowałaś mi życie, gdyby moja mama się dowiedziała miał bym szlaban do końca życia na wszystko.
-Echh... skąd ja to znam. Wiesz co ja już lecę, bo koleżanki czekają.
-Czekaj chwile, nie wiem jak ci się odwdzięczyć, więc przyjdź jutro na grilla do nas.-zaproponował.
-A to nie będzie problem?
-Oczywiście, że nie.-machnął ręką- masz tu mój numer, zadzwoń lub napisz.
-Ok. Paa.- pomachałam im i poszłam.
Wracając usłyszałam wołanie dziewczyn, były w wodzie. W sumie jeszcze nie byłam dzisiaj w wodzie, więc co mi tam. Powoli podchodziłam do tafli wody, kiedy moje stopy spotkały, cholernie zimną wodę myślałam, że padnę. Chyba siłą by mnie tam nie zaciągnęli. Posłałam dziewczyna sygnał, że woda jest dla mnie za zimna i wróciłam na koc. Położyłam się na brzuchu, wyciągnęłam słuchawki, puściłam muzykę i zaczęłam się opalać. Zmieniłam pozycje na plecy, jednak leżałam sobie gdy ktoś lub coś na mnie spadło. Szybko podniosłam się, zrzuciłam jakiegoś chłopaka z siebie i wstałam. Przyjrzałam mu się, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to jego loki na głowie, potem jego wysportowana sylwetka, a na końcu jego twarz...
_____________________________________
Jak rozpoznać kto miał dodać rozdział? Po czasie oczekiwania na niego.....
Tak, tak....kto dodaje rozdział? Jessika! A kiedy miała go dodać? Na Nowy Rok?
Upsssssssssssss.......
Ciekawe czy jeszcze ktoś to czyta..... O.o
Pozdrowienia dla tych cierpliwych osób ;)

- Smacznego
- Dzięki - ledwo co powiedziała, ponieważ miła pełną buzie.
- A smakuje przynajmniej?
- No pewnie, jakby nie smakowało to bym nie jadła - upewniła mnie.
Wtedy weszła Ada.
- Co jest na śniadanie?- spytała.
- Kanapki - zaraz po tym jak się dowiedziała co jest, usiadła przy stole. Po 10 minutach objadania się oraz rozmawiania wszystkie usiadłyśmy w salonie.
- Słuchajcie dzisiaj poznałam Juliette, co wy na to aby..... ją zaprosić?
- Dobry pomysł, a może jest w naszym wieku. - stwierdziła zaciekawiona Ada.
- To poczekajcie zadzwonię do niej
Teraz gdzie ja dałam numer od nowej koleżanki? A już wiem! Tylna kieszeń w spodniach. Szybko sprawdziłam czy nie ma tam kartki. I? Jest! Teraz trzeba tylko wpisać i gotowe. Sprawdziłam czy dobrze wpisałam numer. Wszystko ok, teraz przycisk 'zadzwoń'. Zapytałam się jej czy jest w pobliżu jakieś jezioro, odpowiedziała, że "tak" i dzisiaj jedzie właśnie tam i może nas zabrać.
Jeszcze szybko wysłałam nasz adres na numer Juliette.
A ciekawe jak tam dziewczyny oraz jaki jest porządek w kuchni?
Teraz albo będzie szok, że jest brudno lub że jest czysto. Uwaga!! Wchodzę. I...... Wow. Czysto, czysto, czysto, tak jakby mi zaczęła chodzić po głowie taka nutka. I jeszcze raz czysto, czysto, czysto... Czysto,czysto, czysto.....
- Jestem z was dumna - otarłam niewidzialną łezkę, spływającą z kącika mojego oka.
- Dziękuję, ale za co?- ile ona zadaje pytań?!
- Ponieważ wyszłam zadzwonić, a gdy wróciłam to zastałam tu porządek. Gratulacje!- uścisnęłam im dłonie.
-Oj dziękuję, dziękuję - zgrywała się Ada.
- Ależ proszę - wzięłam z niej przykład.
-Hahahahahahah...- wszystkie zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra...Haha...ko-oniec...haha...b-bo...mn-nie...hahahah...już...brzuch...boli...hahaha-ledwo co powiedziałam.
Powoli zaczęłyśmy się uspokajać. Po paru minutach wszystkie już byłyśmy cicho.... aż ZA cicho. W końcu głos zabrała Ada:
-To może chodźmy się już szykować?- znowu jej pytanie, ona na dzień chyba ze 100 pytań zadaje.
-Co ty tak dużo zawsze pytań zadajesz. Yhmm ??- teraz to ja zadałam jej pytanie.
- A tak jakoś. No, ale moglibyśmy się zacząć szykować, prawda.
- No to chodźmy - odezwała się Olivia.
- To idźcie. Ja jeszcze posprzątam - zgłosiłam się na ochotnika.
- Jak tam chcesz - powiedziała Ada i razem z Olivią poszły na górę do swoich pokoi. Raz, dwa, trzy i posprzątane. Gładko poszło. Ja również skierowałam się do swojego pokoju oraz jak najszybciej przebrałam w mój strój kąpielowy. Przebrałam się w krótkie czarne spodenki ,rażąco-pomarańczową bluzkę na ramiączkach oraz cieliste sandałki na koturnie. Spojrzałam w lustro 'nawet ładnie'.
Wzięłam szybko torbę z ciuchami na przebranie, parę jeszcze potrzebnych mi rzeczy i wyszłam. Wychodząc z pokoju na korytarzu spotkałam Adę. Miała na sobie białą bokserkę przez która prześwitywał jej kostium, jednak nie było widać jaki ma, do tego miała miętowe spodenki oraz jasno niebieskie trampki. Razem zeszłyśmy na dół i czekaliśmy na Olivie. Nie wiadomo, ile będziemy na nią czekać, więc żeby czas szybko minął włączyłam telewizor akurat było włączone na Disney Channel.
Ciekawe kto ogląda u nas ten kanał , a niech zgadnę pewnie ... Ada - pomyślałam.
- Ty oglądałaś to?- wskazałam telewizor
- No co, wczoraj leciał "Król Lew" -powiedziała
- Sama oglądałaś?- kurde, teraz to ja zadaje dużo pytań.... ups?
- Nie, z Olivią ...
- I mnie nie zawołałyście! Jak tak można!- oburzyłam się.
- Kiedy się zaczęło poszłam do twojego pokoju, ale ty już spałaś -wytłumaczyła
- No chyba że tak
- Widzisz, nie trzeba było się tak denerwować.
- Cicho tam - wytknęłam język
- Jak dziecko, jak dziecko.- pokręciła głową.
Nagle wstała i podeszła do okna.
-Słyszysz ?-zapytała.
- Nie - szybko odpowiedziałam.
- To podejdź tu.
-Już wstaje - podeszłam do okna było uchylone, więc z bloku naprzeciwko, a dokładnie z mieszkania naprzeciwko, gdzie było okno otwarte na całość, słychać było muzykę, ale nie że ktoś sobie słucha, tylko ktoś śpiewa jakąś piosenkę.
- Jakiś chłopak śpiewa. Naprawdę i powiedz, że jeszcze cię to podnieca -powiedziałam.
- Ei nie podnieca mnie, posłuchaj dobrze.... nie chłopak tylko...
- Chłopacy śpiewają.....Hmmmm ładnie nawet - oparłam się o ścianę, wsłuchując się w ich głosy
- Teraz to ty się podniecasz - zaśmiała się.
Wredota jedna mała.
- O jejku wypominasz mi. Tylko, że nigdy nie słyszałam, żeby chłopaki śpiewali i do tego tak ładnie.
- Tu przyznam, że masz rację.
W nasza rozmowę wcięła się Olivia.
- Co wy tak stoicie przy oknie?- szczerze to, gdyby się nie odezwała, to nie wiedziałabym, że tu jest.
- O! Jak już jesteś to wyłącz telewizor i choć tu -powiedziała Ada.
Nasza koleżaneczka wyłączyła telewizor i tak jak ja wcześniej, podeszła do okna.
-No i ?- spytała trochę znudzona.
- No i słuchaj -powiedziałam. I nastała cisza było tylko słychać tych chłopaków, którzy śpiewali.
- Śpiewają jacyś chłopcy i co?- dalej była taka znudzona.
- I tak tego nie zrozumiesz - pokręciłam głową.
Wtedy po domu rozbrzmiało pukanie do drzwi. My z Olivią poszłyśmy otworzyć drzwi, a Ada została przy oknie.
Za drzwiami stała Juliette.
- To co gotowe? - powiedziała blondynka z wielkim uśmiechem.
- Jasne - powiedziałyśmy zgodnie
- To chodźcie - dziewczyna poszła na dół schodami. Mieszkałyśmy w bloku, ale tylko jakieś 10 schodów i już wychodzisz z klatki.
- Idź już, ja jeszcze zawołam Adę
- Ok - powiedziała.
- Ada, chodź już !!-krzyknęłam, że chyba każdy by mnie usłyszał, po chwili odwróciła się wzięła swoją torbę, która wcześniej położyła obok stolika, rzuciłam jej klucze mówiąc.
- Zamknij drzwi i chodź - a sama już poszłam. Wchodząc do samochodu powitałam wszystkich. Zaraz po mnie przyszła Jones i mogliśmy ruszać. Droga trwała około pół godziny jednak szybko minęło, ponieważ wszystkie rozmawialiśmy oraz poznawałyśmy się. Kiedy rozmawialiśmy dowiedziałam się że Marta ma 17 lat, chodzi także do tego samego liceum oraz ma podobne zajęcia do nas.
Wszystkie wzięłyśmy nasze torby i rozglądaliśmy się za wolnym miejscem. Ludzi było sporo więc miejsca trudno się szukało. Jednak po paru minutach szukania znaleźliśmy miejsce. Zaraz po rozłożeniu, dziewczyny poszły się kąpać, a ja postanowiłam że się trochę po opalam.
* Adrianna's POV*
Miałam
iść do wody, jednak stwierdziłam, że się przejdę i popatrzę na tutejsze
jezioro. Chodząc tak zauważyłam małe dziecko, no w sumie miało może z 2-3
lata. Podeszłam do niej i spytałam się.- Hej mała. Dlaczego płaczesz.?
- Poniewas nie wiem gdzie jes moja mama.- zrobiła taka smutna minę.
- Chodź pomogę ci poszukać.- uśmiechnęłam się do niej, a dziewczynka to odwzajemniła.
- A jak masz na imię.?
- Mlena.
- Mlena.? A. Chciałaś powiedzieć Milena.- zaśmialam się.
- A pamiętasz gdzie ostatnio była twoja mama.?- zapytałam, w końcu muszę mieć jakieś informacje.
- Była na kocu oblok takiej leklamy.- powiedziała nie wyraźnie.
- Ok. Czyli tam?- wskazałam palcem.
- Nie wiem. Nie widzę. Jestem za mała.
- To chodź wezmę cie na ręce - podeszła bliżej wtedy wzięłam ja na ręce.- Teraz widzisz?
- Tak.- pokiwała głową.- To ta leklama.- małe dzieci tak słodko nie umieją wymawiać słów. Dalej trzymając na rękach Milenkę ruszyłam w kierunku reklamy. Kiedy z dziewczynką byłyśmy niedaleko jak ona to nazwała 'wielkiego znaku', dałam ją na ziemię. Szłyśmy tak chwilę jednak przyspieszyła kroku, kiedy zauważyła, że się za nią wlekę to odwróciła się złapała mnie za rękę i ciągnęła, abym szybciej szła. Coś się to nie udało, ale szłam szybciej. Kilka kroków od czyjegoś kocu, puściła moją rękę i pobiegła do jakiegoś chłopaka, on stał do niej tyłem, a ona przytuliła mu się do nogi. Ten powoli popatrzył w dół i kiedy zobaczył kto to, na jego twarz od razu wstąpił uśmiech.
- Milena!!- krzyknął szczęśliwy.- Gdzieś ty była?- zapytał kiedy ją uścisnął.
- Daleko.
- Pewnie sama nie wiesz gdzie prawda?- zapytał śmiejąc się pod nosem.
- Plawda. Pseplasam...- zrobiła smutną minę.
- Już dobrze ważne ze jesteś. A tak w ogóle tu trafiłaś?- wskazała na mnie.
- Tamta pani mnie psyplowadzila.- 'pani' aż tak staro wyglądam?
- O matko nie wiem jak ci dziękować, uratowałaś mi życie, gdyby moja mama się dowiedziała miał bym szlaban do końca życia na wszystko.
-Echh... skąd ja to znam. Wiesz co ja już lecę, bo koleżanki czekają.
-Czekaj chwile, nie wiem jak ci się odwdzięczyć, więc przyjdź jutro na grilla do nas.-zaproponował.
-A to nie będzie problem?
-Oczywiście, że nie.-machnął ręką- masz tu mój numer, zadzwoń lub napisz.
-Ok. Paa.- pomachałam im i poszłam.
Wracając usłyszałam wołanie dziewczyn, były w wodzie. W sumie jeszcze nie byłam dzisiaj w wodzie, więc co mi tam. Powoli podchodziłam do tafli wody, kiedy moje stopy spotkały, cholernie zimną wodę myślałam, że padnę. Chyba siłą by mnie tam nie zaciągnęli. Posłałam dziewczyna sygnał, że woda jest dla mnie za zimna i wróciłam na koc. Położyłam się na brzuchu, wyciągnęłam słuchawki, puściłam muzykę i zaczęłam się opalać. Zmieniłam pozycje na plecy, jednak leżałam sobie gdy ktoś lub coś na mnie spadło. Szybko podniosłam się, zrzuciłam jakiegoś chłopaka z siebie i wstałam. Przyjrzałam mu się, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to jego loki na głowie, potem jego wysportowana sylwetka, a na końcu jego twarz...
_____________________________________
Jak rozpoznać kto miał dodać rozdział? Po czasie oczekiwania na niego.....
Tak, tak....kto dodaje rozdział? Jessika! A kiedy miała go dodać? Na Nowy Rok?
Upsssssssssssss.......
Ciekawe czy jeszcze ktoś to czyta..... O.o
Pozdrowienia dla tych cierpliwych osób ;)

Cudowneee <3 Moje kochane utalentowane przyjaciółeczkiii ;*
OdpowiedzUsuń