środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 7 " Aa-aaa psik!"

"Jessika's POV"

- Jak to do cholery nie możesz?- Oliwia chyba pierwszy raz odezwała się podczas tej rozmowy.
- No normalnie muszę gdzieś pojechać i tyle.- Ada dlaczego jesteś taka tajemnicza?? Ona coś ukrywa. 
- Nie możesz nam powiedzie co, jak i gdzie?- no zlituj się nad nami!
- Nie sama nie wiem co i jak, wiem tylko gdzie.
- To nam wystarczy.- no właśnie.
- Ale wam nie powiem. Nie mogę okej spokojnie wrócę cała i zdrowa.- uśmiechnęła się wzięła torebkę i wyszła.
- No cóż będziemy musiały oglądać same.- stwierdziłam.
- No co ty nie powiesz...
- Przestań okej? Nie wyżywaj się na mnie jak jesteś wkurzona...
- Dobra!
- Dobra!
- Dobra!
- Dobra!
- Dobra!- i drzwi trzasnęły to znaczy że jest już w swoim pokoju i legła się na łóżko naburmuszona. Skąd to wiem, proste. Zawsze tak robiła. Kurde co ja teraz będę robić. Wiem! Zrobię babeczki Ada na pewno się ucieszy i też przynajmniej się czymś zajmę.
Zajrzałam do lodówki czy mam wszystkie składniki. Na szczęście niczego nie brakowało, przepis znałam na pamięć więc szybko wszystkie składniki włożyłam do miski i wymieszałam mikserem. Po kolei wlałam masę do foremek, po czym wsunęłam blachę do piekarnika.

"Adrianna's POV"

Wsiadłam do taksówki, podałam adres panu za kierownicą i ruszyliśmy. W sumie nie było daleko, w ciągu jazdy jeszcze napisałam do Derek'a żeby napisał mi dokładny adres oczywiście ulice już znam ale pod którym to już nie napisał. Mieszka pod 7. Okej. Wyszłam z taksówki przed tym jeszcze płacąc taksówkarzowi dokładna sumę jaką mi podał.
 2....3....5...6...
Jest 7. Podeszłam do drzwi i zapukałam. Otworzył mi, na szczęście Derek.
-Hej, wejdź.- otworzył szerzej drzwi żebym mogła wejść.
-Hej.- powiedziałam nieśmiało. - Co było tak pilne? - zapytałam.
- Och. Nic nic. Chodź na ogród jesteś głodna?- Czy byłam głodna, sama nie wiem. Powiem że tak.
- No trochę tak.- przyznałam.
Otworzył przyciemniane drzwi na taras odsłaniając połowę ogrodu, duży ten ogród. Wszedł pierwszy a ja ciągnęłam się za nim.
- Derek! Tu jesteśmy.- usłyszałam jakiś kobiecy głos, zgaduje że jego mama.
- Hej wszystkim.- przywitał się.
- Dzień dobry.- spojrzeli na mnie. Mama Derek'a nagle upuściła szklankę zwracając na tym uwagę wszystkich. Czekaj skądś ją kojarzę. Ale skąd?
-O mój boże. Nie wierze.- co aż tak paskudna jestem?
-Ada.- wyszeptała. Nagle mała dziewczynka wjechała swoim rowerkiem a za nim chłopak może o rok młodszy ode mnie. Czekaj.
- Przecież... o kurde, ty wiedziałeś? - zapytałam Derek'a, skinął głową.- Ciocia?
Po zapytaniu od razu kobieta prawie rzuciła się na mnie po czym dość mocno przytuliła mnie.

"Oliwia's POV"

Chyba zasnęłam, nie , nie chyba na pewno. Przekręciłam się na drugi bok jednak wiedziałam już że nie zasnę. Ale pachnie. To nie ja, ani mój pokój. Wiem! Jessie pewnie coś piekła bo jej się nudziło w sumie nie dziwie jej się. 
Zeszłam powoli po schodach żeby mnie nie zobaczyła ani nie usłyszała. Rozejrzałam się po salonie i pomału udałam się do kuchni.  Nie było jej, Bogu dzięki. Podeszłam do szafki, gdzie były zostawione słodkości, które upiekła szatynka.
Wzięłam pierwsze z brzegu i oparłam się o blat, jedząc.
-...Właśnie wiem, ale całkiem nieźle.....mamo...-usłyszałam zbliżający się głos.
Cholera, Jessika nie teraz! NIE TERAZ, CZAISZ?!
-...czekaj, idę się napić
Oh świetnie, naprawdę.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu i mój wzrok padł na szafkę.
Oh, ok.
Otworzyłam ją i przesunęłam garnki, wchodząc do niej i skulając się, trzymając w ręce muffinkę. Zamknęłam ją i cicho gryzłam wypiek.
-...Mhmmm....jeszcze nie...-usłyszałam dźwięk wyjmowanej szklanki i nalewanego soku.
Tylko spokojnie zaraz sobie pójdzie.
-...hahaha taak-dziewczyna oparła się o szafkę, w której siedziałam.
O Boże, genialnie. SAR-KAZM.
Słyszałam dalsze odpowiedzi szatynki i po chwili usłyszałam kroki.
Odchodzi? 
I nagle w najgorszym momencie zachciało mi się kichać. Przytrzymałam to chwilę aż głos i kroki ucichły.
-Aa-aaa psik!-odpowiedziała mi cisza, co pozwoliło mi myśleć, że dziewczyna już dawno wyszła.
Nagle drzwiczki szafki się otworzyły.
O niebiosa.
-Na zdrowie-powiedziała dziewczyna schylając się i trzymając telefon przy ramieniu.
-Em....dzięki-powiedziałam zmieszana.
Drzwiczki się zamknęły, a ja usłyszałam dalszy ciąg rozmowy, który był już coraz cichszy. 

~~~~~~~
Witam! ;d
Wow muszę przyznać że szybko dodałyśmy rozdział to za to że tamten był krótki i że tak długo dodajemy ;D
I jeżeli ktoś tu jest i czyta to pozdrawiam i mam nadzieje że rozdział się podoba ^^ 
Jeszcze nie wiadomo kiedy następny więc miłych i udanych wakacji życzę ;*
Ada xx















1 komentarz: